Wpisy

Jak ona i on przygotowują się do lata?

By
on
29 marca 2016

Jak ona i on przygotowują się do lata?

Ja wiem, że to dopiero wiosna. Dopiero co coś kwitnie i dopada alergików.  Gapimy w słońce i wąchamy kwiatki. Szalejemy z zachwytu, smarkamy bez umiaru.

Ale Wielkanoc za nami, żurki i serniki prawie strawione. (Waga gapi się z niemym wyrzutem na mnie w łazience…)

Dopiero wiosna. Jeszcze nie zdążyliśmy się zachłysnąć.

Ale nie dla:

producentów kosmetyków,

redakcji kobiecych magazynów,

twórców nowych diet,

projektantów mody,

kreatorów twego nowego ciała

i właścicieli klubów fitness.

Zaczyna się. Najlepszy, najcudowniejszy i najbardziej dojny czas dla nich wszystkich. Dla nich wiosna to okres przejściowy. Nie, nie ma jej, a kysz.

Zbliża się lato.

Czas na cielesną transformację. 

Ona i on. Razem, ale jak osobno w tym rozumieniu lata…To jakby z rozróżnienia płci uprawiać triatlon i korzystać z masaży. A wszystko w jednym wspólnym celu:

przygotować się do sezonu bikini.

Gotowi do startu? Start!

1. Marzec.

Pierwsze wzmianki w magazynach kobiecych o trendach bikini. Reklamy najnowszych cudśrodków przeciwko skórce pomarańczowej. W telewizji co 15 minut reklama jakichś suplementów diety na odchudzanie.

Ona: krytyczne oko, pierwsze przymiarki przed lustrem. Wzdycha, szepcze. Studiuje najnowsze kolekcje i trendy. Waga, mierzenie objętości uda. Zamawia najnowszą płytę Chodakowskiej. W aptece zestaw pigułek na odchudzanie. Rozpiska jadłospisu aż do czerwca. Kupuje karnet  do fitness klubu. Czas się wziąć do pracy.

On: jest marzec. Puuuu, jak pięknie.

2. Kwiecień.

Sezon bikini w gazetach właśnie się rozpoczął. Jeszcze nowsze i lepsze kremy przeciwko skórce pomarańczowej plus samoopalacze najnowszej generacji. Reklamy w telewizji suplementów diety co 10 minut.

Ona: krytyczne oko. Motywacja. Dieta. Trzy razy w tygodniu trening. Rano i wieczorem smarowanie cud środkiem stref cellutogennych. Zawzięcie. Lecą pierwsze kilogramy. Sukces. Grupy w sparcia na Facebooku, challenge i inne wyzwania. Razem łatwiej.

On: jest kwiecień. Puuuu, jeszcze piękniej. Jakie życie, ehhhh…

3. Maj.

Miesiąc długich weekendów. Majówki, pikniki. W gazetach sezon bikini w pełni. Reklamy tylko superproduktów na superfigurę.

Ona: krytyka w stanie krytycznym. Pierwsza zadyszka motywacyjna. Kilogramy stanęły. Udo też nie szczupleje. Ciągły głód. Wk^>*ienie. Trening trzy razy w tygodniu. W weekend dodatkowo bieganie. Rano i wieczorem smarowanie cudśrodkiem stref cellutogennych. Zmniejszamy dawki żywieniowe. Wzdycha i szepcze. Jeszcze depilacja woskiem.

On: czas na grilla. Wreszcie! Hurra!

4. Czerwiec.

Naprawdę lato.

Ona: nie kupuje gazet. Nie je z rodziną. Je w samotności swoje porcje głodowe. Szczęśliwa. Kilogramy znowu lecą. Treningi dalej trzy razy w tygodniu. W weekend bieganie. Rano i wieczorem smarowanie. Bikini czeka. Depilacja woskiem. Brazylijska depilacja. Płacze. Dlaczego nie zaczęła zimą laseru?!…

On: przypadkiem zobaczył się w lustrze. Ogląda się z przodu, z tyłu, z profilu. Poklepał się po brzuchu. Jest super. Lato jest!

beach-916206_640

5. Lipiec.

Urlop.

Ona: odchudzona, nabrązowiona samoopalaczem. Wyczerpana. Wieczne wk^>*nie. Głodna. Rodzina buszuje w bufecie. Ona wlecze się do baru sałatkowego. Na plaży tylko pozycja na wdechu. W cieniu, bo słońce ją drażni. O ósmej chodzi spać.

On: klepie się po brzuchu, opala. Pije drinka. Życie jest piękne. Świetnie tu gotują. Pije drinka. Wieczorem animacje w hotelu all inclusive. Życie jest piękne. Urlop. Pije drinka.

5. Sierpień.

Po urlopie. Po lecie. Po sezonie bikini. Po życiu. W gazetach trendy na jesień i najnowsze super kremy przeciwzmarszczkowe na skórę zniszczoną słońcem. W telewizji co pół godziny reklamy środków przeciw depresji i wiecznemu wk^>*niu.

Ona: biała jak albinos. Płacze. Taka zmęczona. Głodna. Opuściła wszystkie grupy wsparcia na Facebooku. Cellulit jak był, tak jest. Nie, no nawet większy. I skóra obwisła. Życie nie ma sensu. Tak szybko się denerwuje. Może wypróbuje te nowe tabletki na poirytowanie, które tak często reklamują. Jest taka głodna. Otwiera lodówkę. I tak już po sezonie. Jeeeeść!!! Je.

On: opalony, szczęśliwy. Pije drinka. Jeszcze trochę lata. Można dalej grillować. Pije drinka. Życie jest piękne.

 

I tak do następnego sezonu.

Oni mają łatwiej. Faceci. Chill out, luzik, prawdziwy plażing.

A my: kumulacja koncentracji, fitness w amoku, płacz z głodu i  nic, tylko się zabić z rozpaczy…

Może ja w tym roku podejdę do sprawy po męsku?

Czyli bez komplikacji i po prostu pijąc drinka?

Trochę się opalę, wtedy cellulit widać mniej. Wejdę do wody i włosy będę miała jak z kalifornijskiej beach w nieładzie. A wieczorem z drinkiem w ręce będę smakować lato w pełni?…

Tak, w tym roku chcę być szczęśliwym facetem w kąpielówkach.

Pozdrawiam mocno.

 

 

TAGS
RELATED POSTS
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Pisarka z szafy. Zero orientacji w terenie, w kuchni podobnie. Wysoka wrażliwość i mocna wiara w sens bycia przyzwoitym. W dużej torbie wiele małych rzeczy i aparat. Wielbicielka codzienności bez pośpiechu. Znaki szczególne #nofilter. Witaj, Czytelniku.

Chcesz moją książkę?
Prosto i uważnie na co dzień
Instagram
  • ...summer goes away and part of my soul goes away too... every year...
.
bye bye summer🌿
.
have a wonderful last summer day, lovelies
  • “Dogs are here to remind us life really is a simple thing: You eat, sleep, take walks, lie in the sun when you can, and pee when you must. That’s about all there is. They are quick to forgive trespasses and assume strangers will be kind.” Jonathan Carroll, from 'The Marriage of Sticks'
.
... and they teach you everyday what it means to really love...
.
have a lovely day, lovelies🌿
  • Life is what we make of it. Travel is the traveler. What we see isn’t what we see but what we are.”
Fernando Pessoa, The book of Disquiet
.
have a wonderful September Sunday lovelies🌿
  • Pretty city in the morning... I love this early light...
.
Two days ago I broke my arm. I can’t do much, photographing is not the easiest one now. But I can read as much as I want:) yesterday I started again “The Artists Way” by Julia Cameron. Two years ago I was not ready for this book but now I can’t stop! It is a beautiful book. Each of us has an artist inside of us... amazing reading for the first autumn evenings...
.
have a wonderful Wednesday lovelies🌿
  • „Paradise has never been about places. It exists in moments. In connection. In flashes across time”.
Victoria Erickson
.
have a wonderful day lovelies🌿
  • Hello September ☀️please be good for us🌿
.
have a wonderful weekend lovelies 💙

Śledź mnie!

Zapisz się!