Rozwój Życie w zachwycie.

15 rzeczy, których natychmiast powinnaś się pozbyć.

24 marca 2016

15 rzeczy, których natychmiast powinnaś się pozbyć. 

Lubię czytać o nowych trendach. I właśnie odkryłam, że teraz się nie sprząta. Żadne tam świąteczne porządki, gruntowne odkurzanie. Dzikie szaleństwo z mopem i ścierą. Poodsuwane kanapy i szyby lśniące jak brzytwa.

Teraz uprawia się decluttering. To śliczne angielskie słowo, które mówi o pozbywaniu się rzeczy. Stoi za tym filozofia, żeby zostawić wokół siebie tylko te przedmioty, które naprawdę są nam potrzebne. Nie definiując ich ilości.

To nie jest to samo, co minimalizm, chociaż często w jego kontekście się pojawia. Ponieważ to ty decydujesz, co ma zostać w twoim mieszkaniu. I ile tak naprawdę potrzebujesz. Declutterując się oczyszczasz przestrzeń, siebie i nabierasz nowej energii w życiu.

W tym roku jestem rebeliantką. Klasyki sprzątania mam dosyć, bo upocę się za czterech, a na drugi dzień wszystko wygląda tak samo. I potem mam tylko kryzys. I płaczę, że nikt mnie nie szanuje.

Dałam się uwieść trendowi i zabrałam się za decluttering. Odkryłam przy okazji, jak wiele można w jednym mieszkaniu upchać. Ale udało się. Nie dość, że czyściej, to jeszcze wyłoniło mi się z tego kilka refleksji na temat.

Oto lista rzeczy, które zajmują w domu miejsce, a niczemu nie służą.

 

 

 

1. Kartony na buty. 

Nie jestem niestety Carry z Seksu w wielkim mieście i nie mam garderoby wielkości mieszkania. Mam klitkę pipidówkę pod schodami. W której nigdy niczego nie mogę znaleźć. Te kartony lata zajmowały miejsce na półkach, ciągle ktoś je przesuwał, żeby zrobić sobie miejsce na coś innego. Dziewczynki też nie bawią się już w papierowe domki dla lalek. Wszystko do śmieci.

2. Zbierane od dziesięciu lat wspaniałe przepisy kulinarne. 

Te pod hasłem: kiedyś poeksperymentuję. Z których nie użyłam żadnego. W tym wcieleniu pewnie ich nikt nie użyje. W kuchni moda też się zmienia. Poza tym są blogi, z archiwami lata wstecz.

3. Mega wyszukane, kupione przed laty przyprawy.

Zdobyte w celu przekonania rodziny do kuchni wegańskiej, tajskiej albo hinduskiej. Albo nowej diety cud.

Ale się nie udało. Po prostu od czasu do czasu warto pójść do restauracji, w której serwują ulubioną kuchnię. Najlepiej z rodziną.

4. Opakowania po wszystkich telefonach. I same telefony.

To prawie to samo, co z kartonami po butach. A wartość tych telefonów i tak po roku używania jest prawie zerowa.

5. Kosmetyki.

Nawet cienie od Diora mają swój deadline. Poza tym trzy lata temu moda była inna. Pomadki, korektory, dwadzieścia odcieni różu do policzków.

6. Stare gazety.

In Style i Vogue i Elle Decor w kilku językach. Szykownie wyglądają, nie powiem. Ale ostatni raz w ramach wolnego wieczoru przeglądałam je, zanim zostałam matką.

7. Pamiątki z wakacji.

Czapeczki z napisem Ibiza, koszulki z Helu, piasek w pudełku z Krety, łańcuszek muszelek z Chorwacji. W Hiszpanii i Turcji sprzedają identyczne. Wszystko to produkują w Chinach.

8.  Plastikowe reklamówki na zakupy i papierowe torby po prezentach zbierane w imię męskiej  filozofii przydasiów. 

Zainwestowałam w dwie solidne torby z materiału. Jest eko i oszczędnie, czyli teraz na topie. A z torbami po prezentach zawsze się może zdarzyć, że wręczę solenizantce tę samą, którą dostałam od niej. A my kobiety mamy pamięć. Wiemy jaką.

9. Ozdoby, świeczki, świeczniczki, dzbanuszki. 

Trzydzieści kubków do herbaty. Zdobycze z pchlego targu. Osiemnaście różnych miseczek do zupy. Wygrzebanych z piwnic. Nie miałam już gdzie tego upychać.

10. Pojedyncze skarpetki z szuflad wszystkich domowników. 

Naukowo dowiedziono, że w pralkach bezpowrotnie ginie 1/3 skarpetek. Faktycznie, żadna się nie odnalazła.

11. Książki naukowe, skrypty, wydrukowane rozprawy naukowe.

Chciałam się zmienić przynajmniej kilka razy w życiu. Chciałam się nauczyć nowego języka, stać się kimś innym. Przerobić Platona i mikroekonomię. Nie udało się.

12. Rzeczy bez nazwy, części innych większych części, samotne guziki, śrubki i ozdobne coś.

Od kiedy leżą w tej szufladzie? Czy w ogóle wiadomo, od czego są i do czego pasują?

13. Super wymyśle gadżety kuchenne.

Typu dłuto do wydłubywanie pestek z arbuza. Sitko do krojenia jabłka bez użycia noża. Mieczyk do siekania czosnku na wiór. Jak tego w ogóle używać?

14. Wszystko, co stoi w piwnicy.

A wynosiłam tylko dlatego, żeby tego nie widzieć w domu. 

I w piwnicy też udaję, że nie widzę. Jaka piwnica? Nie, no ja przecież omijam piwnicę. Ponieważ nie ma w niej na nic miejsca.

15. Wszystkie rzeczy, które ostatni raz miałam na sobie mniej więcej rok temu. 

Nie założę ich już więcej. Wiem o tym. Nawet jeśli co dwa lata pojawia się panterka na wszystkim, to wcale nie znaczy, że ten bezrękawnik, który mam, jest jeszcze modny. Teraz jest krój inny. I długość też. Tak samo robią nam producenci z torebkami. I wzorami sukienek. I marynarek. I dziurami w dżinsach.

Do worka i dla bardziej potrzebujących.

 

 

 

 

Wniosek jest taki, że wypełniamy sobie rzeczami życie.

Nowe kolekcje butów, swetrów, dżinsów, miseczek i ekspresów do kawy. Więcej i więcej. Potrzebujemy coraz większej przestrzeni, szaf, mieszkań.

Pieniędzy.

Czy jesteśmy przez to szczęśliwsi?

***

Energetycznych, czułych świąt. Z rodziną i przyjaciółmi. Wśród wielu wartości i niewielu rzeczy.

Pozdrawiam mocno. Cmok.

 

 

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!
Facebook