Rozwój Życie w zachwycie.

Jak nie uczyć się na błędach?

10 marca 2016

12 porad, jak doskonale nie wyjechać w podróż. Poradnik z życia bardzo wzięty.

Mądrzy mówią, że przez błąd popełniany pierwszy raz, nabieramy doświadczenia, a popełniony ten sam drugi raz, to świadoma decyzja. A co w przypadku dzieje-się-od-lat-tak-samo?

Mój poradnik powstał w dniu wyjazdu na ostatnie grudniowe święta. Ponieważ mam wrażenie, że przeżywam za każdym razem przed podróżą dzień świstaka, jest to poradnik bardzo uniwersalny. Dlatego mogę go też opublikować w marcu. Wielkanoc za pasem, więc pasuje jak ulał.  Przed wyjazdem na wakacje pewnie znowu go sobie przeczytam. Ku przestrodze.

Nadaje się na każde święta, wypady na wakacje, komunie, wesele, etc. Ważne są słowa klucze: podróż, dzień wyjazdu. Szczegóły zmieniają się, ale sens pozostaje ten sam. To dziennik matki-desperatki, pakowaczki-naiwniaczki i zawsze zdziwionej i w tej kwestii odpornej na doświadczenia.

Celem tej dzisiejszej publikacji jest ostrzec wszystkich przed robieniem takich rzeczy, jakie od lat uprawiam ja.

Apeluję! Proszę nauczyć się czegoś ode mnie i tak nie robić.

Oto moja lista:

1. Nastaw się na tę podróż totalnie.

Cała sobą. Duszą i ciałem. Pozwól, żeby ten nastrój udzielił się również rodzinie, a szczególnie dzieciom. Miej wizję odwiedzin u przyjaciół, wizyt w knajpkach w mieście, w którym dawno cię nie było, w kinie. Relaks totalny.

2. Najlepiej, żeby to była twoja pierwsza podróż od bardzo długiego czasu.

Taka wyczekana, wytęskniona. Z kalendarzem, w którym od kilku tygodni ty, albo równie stęsknione dzieci, skreślały dni przybliżające was do wyjazdu. Ta podróż to temat numer 1. Wszystko doskonale zaplanowane, omówione.

3. Załóż sobie, że wszystko odbędzie się zgodnie z planem, że data i godzina twojego przyjazdu pod żadnym pozorem nie ulegnie zmianie.

A ponieważ życie nie zaskakuje i jest zawsze przewidywalne, umów parę ważnych wizyt i terminów, najlepiej takich trudnych do odwołania, albo chociaż do przesunięcia.

4. Oczywiście chcesz odciążyć męża, który w dzień podróży jeszcze załatwia bardzo pilne, niecierpiące zwłoki sprawy.

Zapakuj więc sama te pół mieszkania, które musicie ze sobą wziąć w te trzydzieści dwie torby. Pojedź na wszystkie potrzebne jeszcze zakupy, uprzątnij lodówkę i zutylizuj wszystko, co jest w niej do jedzenia. Ponieważ nie będzie was dwa tygodnie, musi być pusta.

5. Znieś sama i zapakuj do auta te wszystkie walizki.

Przynajmniej pięć razy je wyciągając i na nowo upychając w aucie, żeby wszystko się zmieściło. Po tej dwugodzinnej walce zapragnij kąpieli i dostań ataku rozpaczy. Ponieważ okazuje się, że wszystko, co tylko się nadawało do mycia i zrobienia na nowo uwodzącego wszystkich make upu, też jest już w aucie. A ty nie masz pojęcia, w której walizce. Idź do auta i poszukaj jej.

6. Odbierz latorośl z przedszkola i szkoły, wierząc święcie, że twój plan jest cały czas aktualny i pewny jak prognozy pogody.

Opowiadajcie sobie o tym, jak to fajnie będzie wieczorem, bo ukochane kuzynostwo tam czeka i dzieci mają tam zostać na noc. Pozwól im się pożegnać ze wszystkimi przyjaciółmi z podwórka.

7. Odbierz telefon od męża, który mówi, że zadzwonił klient, któremu się nie odmawia.

I musi coś jeszcze dla niego zrobić i że wobec tego nie wie, kiedy przyjedzie. Na pewno późno.

8. Ponieważ musicie czekać, pozwól iść dzieciom jeszcze na trochę na podwórko.

9. Pół godziny poźniej otwórz drzwi wyrostkowi, który poinformuje cię, że syn skręcił najprawdopodobniej nogę i trzeba go jakoś przetransportować do domu.

10. Jak już go wniosłaś na własnych plecach i stwierdziłaś, że to faktycznie skręt kostki, niech okaże się, że nie masz żadnych środków przeciwbólowych i bandaża.

Ponieważ wszystko jest w aucie.

Więc przerób na nowo punkt 5. Następnie odbierz telefon od męża. Na którego czekasz już jakieś osiem godzin. Jego głos bez emocji poinformuje cię, że już jedzie. Ale że jest bardzo zmęczony i żadna podróż kategorycznie nie wchodzi dziś w rachubę. Jutro. Dopiero jutro.

11. Dostań totalnego wścieku, zaniemów i przypomnij sobie, że tak wygląda u was zawsze dzień wyjazdu.

Idź do sklepu w celu ponownego wypełnienia lodówki, ponieważ wszyscy są głodni. Kup też wino.

12. Otwórz sobie tę butelkę wina i zadziw się po raz kolejny, jakie życie bywa zaskakujące.

Przy drugiej lampce obiecaj, że następnym razem już tak nie będzie. Never ever. I idź spać z rozpaczy. Rano musisz wcześnie wstać.

Zrobić nowe kanapki na drogę.

Zapakować walizki.

Opróżnić lodówkę.

Zrobić super uwodzący wszystkich make up.

Nie, pieprzę. Żadnego make upu.

Dres i wszystko mi jedno.

Wyjedźmy już. Błagam.

 

Pozdrawiam mocno.

 

Poruszyło, zainteresowało, oburzyło? To poklep mnie proszę wirtualnie po plecach: możesz użyć do tego którejś z ikonek mediów społecznościowych. Albo posłać mój tekst dalej. Albo zostawić swój komentarz. Dyskusje wzbogacają. Czasem nawet zmieniają świat.

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!
Facebook