Wpisy

Godziny.

2 kwietnia 2022

Godziny.

W „Co jest grane, Davis?” w jednej ze scen główny bohater mówi: „Jestem zmęczony. Jestem bardzo zmęczony. Myślałem, że potrzebuję się przespać, ale to coś więcej”.

•••

Kiedy przesadzam kwiaty lubię długo trzymać ziemię w rękach, ugniatać ją potem w doniczkach, chłód i wilgoć ciemnych grudek zatrzymują mnie i osadzają w oddechu, teraz, właśnie tu, nie na jutro, nie na  k i e dy ś, o którym nic nie wiem. 

Czasem życie daje się wyznaczać tylko w godzinach. 

Jestem w miejscu, w którym trudno mi znaleźć jakieś cele, złożone z równiutkich kształtów i określonych kolorów, z czasu dającego się zamknąć w chronologii. 

Jestem w czasoprzestrzeni, w której nie umiem zakładać jakiej wizji przyszłości, nie widzę jej, sny mam ciągle te same, sny, które ciągle śnię to historie o A. i o mnie i dawne miejsca mojego życia. I od niedawna jeszcze kształty wodnych farb rozlewające sią na kartkach po swojemu i w swoim akwarelowym języku, a ja nad tym z pędzlem, zaskoczona.

Wyznaczanie życia w godzinach daje spokój, kiedy znowu umysł mówi mi, że to niebezpieczne tak nic nie planować i nie znać odpowiedzi, że to jest jakąś formą ludzkiego nieistnienia, nie wiedzieć, co dalej.

A przecież czasem odpowiedzi nie ma, podobnie jak rozwiązań, takich, które miałyby mi dać znowu znane i powtarzalne poczucie bezpieczeństwa. 

Zadzieram głowę i czuję ulgę, że nie mam przymusu pytań, że przyjmuję to, co mam, jakim jest, choć waga tego i rozmiar mnie zaskakują. 

I w moim życiu odmierzanym w godzinach, bo na dzień dzisiejszy żadne inne mi nie wychodzi, zamykam czasem oczy. I bezpieczne jest zwykłe zachłyśnięcie się powietrzem. 

Bo oznacza to, że jestem. 

Można tym powietrzem napełniać brzuch, ale ja lubię, kiedy żebra, jak skrzydła otwierają się na boki i odsłaniają mi serce w całej okazałości.

Ciągle jest pojemne. 

Wymiętoszone i poobijane, ale pojemne. 

Czasem tyle wystarczy. 

Tyle można z tym zrobić.

Jakie to jest dobre.

•••

xoxo,

a.

muzyka na dziś :: saib :: beyond clouds

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!

Facebook