Wpisy

Schronienia.

19 marca 2022

Schronienia.

Każdy potrzebuje safe spaces, mówi do mnie moje młodsze dziecko, tych miejsc, gdzie możesz się schować, gdzie coś albo ktoś cię osłania, gdzie wszystko jest ok. 

Kiedy chorował A. było to dokładnie moje sto osiemdziesiąt trzy na sześćdziesiąt dwa centymetry. Moja mata do jogi. Najczęściej, żeby posiedzieć, sprawdzić, czy jestem jeszcze w całości. Piętnaście minut przestrzeni z maską tlenową, tylko dla mnie.

I kawa, codziennie w tej samej filiżance.

Schronienia. Kiedy rozum brnie w przerażająco nieznane szukaj swoich schronień, czytam u Hansona w „Rezyliencji”.

Co za przypadek.

Kiedy odszedł A. chodziłam, codziennie, kilometry, gdziekolwiek, bez określonego kierunku i celu, jakbym chciała oszukać czas i siebie i oddalić się jak najszybciej od tego, co się zdarzyło i przeżyć to, co przeżyte od tego momentu być musi. Wydawało mi się też, że dotychczasowe safe spaces straciły datę ważności, należały do życia, do którego nie było powrotu.

Ale przecież ciągle w nim byłam, w swoim życiu i życie ciągle było we mnie, w przepływie.

Schronienia zaczęły pokazywać się same. We wspólnych, nowych i innych rozmowach z dziećmi, odkrywaniu ich nagłej dojrzałości, w intensywności czasu z nimi. Karmieniu ich i pielęgnowaniu ich złamanych serc. 

Sadzenie kwiatów. Nowe ścieżki na spacerach z psem. Rysowanie. Ciągle pisanie.

Niektóre schronienia są poza materią przestrzeni i kształtu.

Jak na przykład nadzieja. Wspomnienie chwili, w której wszystko było piękne. Aż do zdumienia, że coś takiego istnieje i można to przeżyć. Wspomnienie zapachu piasku i morza. I zachwyt, mimo wszystko, codziennie, w ułamkach sekund, choć wydaje się to czasem aż absurdalne. 

Niektóre schronienia są głęboko w nas, są cząstką nas samych. To podstawowe schronienie, pisze Hanson, wiara w to, co w tobie dobre.

Nie oznacza, że wypierasz całą resztę i nie widzisz tego, co wokół, po prostu zauważasz swoją sprawczość. 

To początek każdego innego schronienia w Twoim życiu.

przytulam, jeśli tego potrzebujesz,

xoxo,

a.

***

muzyka na dziś: lake:: dryhope

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Facebook