Wpisy

Wszystko będzie dobrze.

5 lutego 2022

Wszystko będzie dobrze.

Kryzys to szansa. Nie wiem co mam zrobić z tym zdaniem, nawet dziś, kiedy już dzień jest dłuższy i minęło trochę czasu, gdzie znajdować szansę i na co? Dzieje się dalej życie. Inne, wymagające, składane na nowo.

Miałam dwa wyjścia w swoim własnym końcu świata – pozostać w zamrożeniu albo posłuchać własnego oddechu. Żeby poczuć, że życie i ja w nim, ciągle istniejemy. 

Często gubię rytm w tym swoim oddychaniu, są dni, że nie działają ani mocne postanowienia zauważania wokół dobra ani cała lista rzeczy i miejsc, które są i dają otulenie. Pozwalam sobie na to, bo wiem, że siłowanie się nic nie da. Odpuszczam, zapadam się, tak bardzo chciałabym zawrócić do miejsca, którego przecież już nie ma. Do siebie samej.

Zobacz, mówi młodsza B., znalazłam bilety na koncert Taco Hemingwaya, kupiłaś je nam pod choinkę. To ulubiony kawałek taty, posłuchaj. Stoimy na środku kuchni, odtwarzamy daty i miejsca.

Nie umiem sobie z tym poradzić, mówi starszy B., ciągle śni mi się to samo. Widzę go, kiedy wychodzę na podwórko, a kiedy wracam, nie ma go już. I tak co noc. Wiem, synku, wiem, mówię i myślę o swoich powtarzających się snach, pełnych ciemności i w których nie mogę znaleźć drzwi.

Te sny kiedyś miną, zsuną się na dół, głęboko, do pamięci, zostanie z tamtego życia tylko wspomnienie tego, co jasne. Tak chciałbym właśnie powiedzieć mojemu synowi, ale nie wiem, czy to mu pomoże, dalekie wyobrażenie przyszłości dla czternastolatka nie bardzo może być czymś namacalnym, więc tylko mocno go przytulam wierząc, że zabiorę od niego choć trochę tego, co tak dużo waży. 

Będzie dobrze, mówię, kiedyś wszystko będzie dobrze. Inaczej, ale dobrze.

Moje prywatne wyznanie wiary. Powtarzam je im codziennie.

Wieczorem siadamy w trójkę i wędrujemy do miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć. Dyskutujemy i przekonujemy się, a w końcu i tak wychodzą nam z tego krótkie podróże i całkiem niedaleko, bo przecież jest pies, a bez niej nigdzie się nie ruszamy.

Choćbym nie wiem jak uparcie chciała pewne rzeczy zatrzymać, chociaż to czasem bolesne, widzę, że rośniemy w tym nowym życiu. Że się zmieniamy.

Że to życie się na swój, czasem nam jeszcze nieznany sposób powoli układa. 

Że się ułoży. Chcę w to wierzyć. Wierzę.

Wszystko będzie dobrze powtarzam, również sobie. Codzienność pełna plastrów różnej wielkości, które uczę się naklejać. Powoli, cierpliwie.

Zaraz będzie słońce, będzie można znowu mrużyć oczy i pozwalać sercu być dzikim bez umiaru. Jak co roku.

***

niech luty będzie dla Ciebie dobry,

xoxo.

muzyka na dziś: longin :: makzo

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!

Facebook