Wpisy

Poza sezonem.

22 stycznia 2022

Poza sezonem.

Lubię zanurzać się w świat tumblr, czasem rano, czasem wieczorem. Czuły na moje zatrzymania algorytm wyświetla mi to, co chcę. Moją bańkę pięknych rzeczy – łąki, wnętrza w stylu vintage, księgarnie i kawiarnie w wąskich zaułkach jakichś małych miasteczek, popołudniowe światło, ludzi, którzy coś tworzą, zmieniają świat, dają nadzieję i zachwyt. 

Na tumblr zawsze jest sezon na życie z równym oddechem, fale są równe i przyjazne, zawsze coś się dzieje miarowo, bez nagłych zatrzymań i bezdechów. 

To nic złego, pokazuje tylko, jak bardzo chcielibyśmy w takich sezonach istnieć. W tych milisekundach czyichś żyć, w tych obrazach widzę jakaś tęsknota za miłością, co do której chciałoby się, żeby była nieśmiertelna, żebyśmy my też tacy byli. 

I nawet jeśli to, co mnie porusza, poza kadrem nie do końca jest prawdą, to na kolejnym oglądanym przeze mnie zdjęciu ktoś uchwycił coś pięknego albo był szczęśliwy choć na chwilę. Zabieram czasem ze sobą – czyjś uśmiech albo parującą kawę na drewnianym, starym stole – kiedy wychodzę z domu i wkraczam w hałaśliwe, nieprzyjazne miasto. 

Energia podąża za uwagą, powtarzam sobie samej szeptem.

Tymczasem poza wiecznym sezonem na tumblr każdy się z czymś zmaga, choć może się wydawać, że nikomu nie jest gorzej niż nam. Tłumaczę to cicho B&B, kiedy od czasu do czasu siadam w jednym albo drugim pokoju, choć rozumiem, że czasem wcale nie chcą tego słuchać. W tym wieku prawo niezgody na to, co się w ich życiu stało, jest niezbywalne i nie podlega dyskusji. 

Nie protestuję, nie kłócę się, biorę na siebie wieczorne tsunami rebelii przeciwko życiu i jego decyzjom. Zamykam cicho drzwi, potem swoje oczy, nie chcę, żeby widzieli, że dziś też mam ten dzień, w którym trudno mi to wszystko zrozumieć i tak bardzo chciałabym, żeby ktoś na chwilę wziął od mnie, to co tyle waży. 

Ale wracam też do tego, co napisałam w ostatnich kilku miesiącach, słucham uważnie słów moich dzieci i nagle w środku zimy zaczynam dostrzegać życie, które momentami zaczyna się powoli układać, na nowo.

Rytm poranków – zawsze zatrzymuję się w drzwiach wypuszczając B&B w świat. Popołudniami coraz częściej schodzą do mnie razem, chcę przy tobie posiedzieć, mówią, chcę być blisko. W piątki długo siedzimy przy stole, jemy kolację, opowiadamy i wymyślamy historie. I układamy jakąś przyszłość. Nie dalej niż do lata, ale jednak przyszłość.

Poza sezonem widzę siebie, która wychodzi powoli ze stanu pomiędzy. 

Mimo wszystko, gdzieś na początku stycznia, goniąc psa w ciemności, a może to pies gonił mnie, postanawiam sobie, że moje życie będzie piękne. 

Wycinam słowa z gazet, przyklejam na dużą kartkę i zawieszam na ścianie.

Wolność. Opowieści o miłości. Fantazja i odwaga. Piękno. Zmiana. Nic do stracenia. 

Pierwszy raz od kilkunastu miesięcy kupuję cięte kwiaty na stół. 

Nagle, poza sezonem tumblr, w moim świecie owijam się grubym szalikiem i zapachem z błękitnej butelki perfum. Mimo mrozu i ciemności prowadzi mnie słoneczna świeżość bergamotki i fig.

Poza sezonem. Wychodząc z pomiędzy tyle słońca czeka.

xoxo,

a.

muzyka na dziś: juan rios:: saudade

•••

Dziękuję, że jesteś moim Patronem i w jakiś sposób częścią mojego życia. Twoje wsparcie jest wyjątkowe i dzięki niemu tworzy się już kilka nowych rzeczy.

Jeśli jeszcze nim nie jesteś, zapraszam Cię tu:

https://patronite.pl/agnesonthecloud

TAGS

29 stycznia 2022

POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!

Facebook