Wpisy

Dla ciebie po tysiąc razy.

18 września 2021

Dla ciebie po tysiąc razy.

Tyle może się zdarzyć w ciągu roku. 

Milion skurczów serca minęło od ubiegłego września, tamtego, ostatniego z mojego dawnego życia. Milion oddechów czasem zbyt krótkich, czasem zatrzymanych w płucach zbyt długo. Stoję rano na mokrych deskach tarasu, ścieram ze stołu deszcz. Tęsknota przychodzi i zwala z nóg, tak samo jak zdziwienie, że to jednak moje życie, że to wszystko, ten cały rok zdarzył się naprawdę. 

Czasem siedzę godzinę bez ruchu na kanapie, czasem idę gdzieś długie kilometry, aż pies zmęczony odmawia i kładzie się na środku łąki.

Czasem wydaje mi się, że już sobie dobrze radzę, a czasem, tak jak dziś, chciałabym, żeby ktoś mnie stąd zabrał. I nigdy nie oddał. 

Ale przecież nie schowam się przed własnym życiem. Przed sobą. Przed tym, co od teraz też staje się częścią mnie.

Tyle może się zdarzyć w ciągu roku. 

Można się pokruszyć, nauczyć się płakać, unieść więcej, niż wydawało się to kiedykolwiek możliwe, zapomnieć kim się jest, dowiedzieć się, kim się jest, szukać i uczyć się zbierać okruchy siebie, pewnych już nigdy nie odnaleźć i z tego powodu ze zdziwieniem też płakać i tęsknić.

Wrzesień tego roku jest taki trudny, ze swoją miękkością i ciepłem, z rękami, które wyciągają się same do obejmowania tego, co ważne, żeby to jeszcze nie odchodziło, zostało, dało się zapamiętać, zatrzymać. Na zawsze.

We wrześniu chce się wracać do domu i uspokajać zdziczałe po lecie serce. 

Swoje trzymam w rękach i nie wiem, co mam z nim zrobić.

Czasem nocami wychodzę po raz kolejny z psem, choć na chwilę, zadzieram głowę do góry, nocą znikają kształty i definicje, wszystko się rozmywa, jestem przez chwilę częścią i całością tego, co nade mną i to, co trudne przez chwilę waży dużo mniej.

Zabieram potem do domu kawałek najjaśniejszej gwiazdy i wrzucam starszemu i młodszej B. po cichu do ich pokojów, dobrych snów, dzieciaki. Rano nie mogę ich dobudzić, otwieram okna na oścież, resztki snów wyfruwają nieśpiesznie.

Tyle może się zdarzyć w ciągu roku.

Nie pamiętam ani jednego miesiąca, czytam w swoim bullet journal, podsumowanie każdego w tym roku zaczyna się od zdania: miesiąc, którego nie było. Kartka sierpnia jest pusta, nie mogłam napisać nic.

To wszystko kiedyś w środku się ułoży, wiem, tak napisano w mądrych książkach, których dużo przeczytałam ostatnio. Ale to, że wiem i akceptuję nie oznacza, że jest łatwiej.

Czasem zamykam oczy i pozwalam sobie się rozpaść na miliony kawałków, składanie siebie potem jest mocno zajmujące i taki piątek jak dziś staje się lżejszy do uniesienia.

Późnym wieczorem siedzę na kanapie, zaglądam wieczorem na Tumblr, lubię zbierać tam słowa i obrazy, i nagle Khaled Hosseini i tylko jedno zdanie z Chłopca z latawcem:

dla ciebie po tysiąc razy.

Dlatego to takie trudne.

***

xoxo.

a.

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!
Facebook