Wpisy

Mapa.

29 maja 2021

Mapa.

Siedzimy ze starszym B. na łóżku w sypialni. Od jakiegoś czasu przychodzi do mnie codziennie wieczorem, żeby po prostu pobyć obok. Czasem porozmawiać, czasem pomilczeć. 

Wiesz, pytam znad książki, że w naszym mózgu jest osiemdziesiąt pięć miliardów neuronów? Niezła jazda, nie? Uh, wzdycha, i co z tym robić, pyta?

Żyć, synku, mówię. 

Żyć. 

Czuć, koniecznie czuć, nawet jeśli bardzo boli. Marzyć, rozkminiać, dać się prowadzić fantazji, pozwolić neuronom układać się w nowe synapsy, floresy i esy. Dużo się zatrzymywać. Trzymać się koniecznie radości istnienia. Nigdy nie zapominać o swojej kruchości. Wystarczy. 

I jeszcze powoli i długo oddychać. 

Wiesz, mówię, na serio mamy w życiu określoną liczbę oddechów. 

Oglądam potem zdjęcia z dawnych, pięknych wakacji, kilka lat temu. Zadarte głowy i nosy moich małych dzieci, opalona twarz A., koraliki na ręce młodszej B, kupione na nadmorskim kramie i przepłacone dziesięć razy, moje niebieskie jak niebo paznokcie. Dałabym wszystko, żeby tam wrócić na chwilę, być uważnie, tak mocno, w skupieniu. W zachwycie.

Przewrotność istnienia. Uczyć się dopiero z tęsknoty, co było ważne aż do utraty tchu. 

Nasza mapa życia nie istnieje. Rysujemy ją na bieżąco. Rzadko w skupieniu, co za ironia. Albo szczęście.

Myślę o swojej łapczywości na życie. O wszystkich stratach (czy nie opłakujemy też zawsze w jakiś sposób cząstki siebie?…), które mi się zdarzyły, których wspomnień nie puściłam, o nieustannych planach umysłu, które wybiegają zawsze do przodu i zabierają nas z jedynego życia, która właśnie się odbywa. 

Dzisiaj daję sobie prawo do płaczu i strachu, ale nie pozwalam im zabierać się z miejsca, w którym jestem. Nie uciekam.

Chowam zdjęcia, przyjmuję tęsknotę i pozwalam jej odejść, dziękując za to, co dostałam. Jestem tutaj dzięki temu wszystkiemu, co mi się zdarzyło i przez co czasem  nocy nie mogę zasnąć, z bólu, nie mogąc już dotknąć, nie mogąc przypomnieć sobie nawet zapachów.

Kiedy byłam pryszczatą nastolatką obiecałam sobie, że będę mądra. Mądrością wiedzy i rozumu. Bardzo długo myślałam, że to jedyna droga.

Tymczasem nici z mądrych książek i historii umysłu, który opowiada coś bez końca, jeśli nie otworzysz się na siebie, ciało i rytm w piersi, najczulszy barometr istnienia. I najprostszej prawdy, co ma sens.

To ciało jest kruche, tak samo jak ty, tak samo jak to, czym karmisz serce. Ale przez tę chwilę kosmicznej nanosekundy skupienia i chodzenia tutaj, jest jedyną trwałą, cała reszta, na zewnątrz, ciągłą zmianą.

Dzisiaj uczę się czuć wszystko. 

Czujcie wszystko, mówię dwojgu B., to ważne. To czasem trudne, najtrudniejsze na świecie, ale daje odwagę. To wasza mapa.

Żyć. 

W tym wszystkim czasem umierać z miłości i zachwytu, czasem z rozpaczy. Jedno bez drugiego nie istnieje.

Żyć.

Cała reszta naprawdę nie ma wielkiego znaczenia. 

***

xoxo.

a.

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!
Facebook