Wpisy

Moje drogie lato.

5 czerwca 2020

Moje drogie lato.

Moje drogie lato, jak dobrze cię znowu widzieć.

Wiem, że jesteś, bo czerwiec, rumiany w truskawkowy księżyc, wpycha od kilku dni w okno swój nos, nie da się przez niego spać dłużej niż do szóstej.

Chodzę po domu, zbieram i składam potem grube swetry, przesuwam je w głąb szafy, wsuwam do szuflad, do zobaczenia za jakiś czas.

W kuchni porozrzucane cytryny i maliny, na talerzu resztki ciasta z czekoladą. Kto je zjadł wpadając tu na chwilę, nigdy nie wiadomo. 

Lato, czas odpuszczania i czułości. 

Długich dni i krótkich nocy. Miękkiego światła po horyzont, obfitości i bezchmurnych nocy.

Dzikich dzieci i dzikości własnego serca.

Podłoga pełna śladów stóp, łap, resztek piasku i nagłego deszczu. W środku tygodnia rozmowy do późna w nocy, jakby jutro nie trzeba było nigdzie wstawać. Czekolada i wino. 

Zapach mięty z doniczki, która urosła na metr.

Znowu czytam kilka książek na raz, lato jest do porzucania porządku i poukładania, tego w środku samej siebie również.

Jesień przypomina o przemijaniu, zima wydłuża oddech i uczy czekania, wiosna ożywia policzki.

Lato mówi: popatrz w lustro, wystarczy, jest dobrze, tak, jak jest, oddychaj i idź pożyć, pozachwycać się światem. 

Na samym końcu masz tylko siebie, więc stań przed lustrem i powiedz: dobrze, że jesteś.

A potem odpuść.

Puść.

To wszystko, co nosisz ze sobą, a co wcale nie jest twoje: za dużo, za mało, niedokładnie, nie na czas, za późno, za wcześnie. Zbyt wysoko, zbyt nisko, zbyt okrągło, za kanciasto, nie tak, jak powinno być.

Puść.

Zmartwienia, wycieczki umysłu  nieznaną przyszłość, słowa z przeszłości, które dawno straciły znaczenie.

Puść wszystkie cudze głosy i historie, zapisane jako twoje, wyślij je z wiatrem, niech zabierze i rozsypie potem na zawsze, daleko stąd.

Moje drogie lato, znowu przypominasz, że jest dobrze tak, jak jest, przypominasz, żeby się rozejrzeć – co miało wzrosnąć, wzrosło, ciesz się tym, pielęgnuj, dbaj o to.

Zatrzymaj się, mówisz do mnie, drogie lato. Dokąd się spieszysz?

Jak co roku mówisz, żeby ufać. Kiedy zamykam oczy i wdycham do płuc zapach okolicznych traw i ciepłego wiatru, czuję całym ciałem, że jestem tu, gdzie mam być, że zdarzy się to, co ma się zdarzyć, że nie ma sensu niczego przyspieszać.

Pyzaty czerwiec, cały dziś w deszczu, przynosi intencję: zatrzymaj się i oddychaj mocno, mocno w serce, otwieraj je, a wszystko się zmieni. 

Ciesz się tym, co jest, zanim wszystko dojrzeje, odda, co ma oddać i zniknie w kosmosie.

Oddychaj głęboko, powtarza lato, wszystko będzie dobrze. 

Więc oddycham i ufam.

Najmocniej.

Oddychaj i ufaj, życzę Ci tego.

dobrego czerwca, pięknej pełni,

xoxoxo,

a.

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!
Najchętniej czytane posty.