Wpisy

Kilka pięknych rzeczy.

18 kwietnia 2020

Kilka pięknych rzeczy.

Umówmy się, w tym tygodniu odpuściłam bycie dorosłą, bycie miłą, rozumną i poukładaną. Uprawiam niespieszny, ale i niełatwy trening akceptacji. Biorę z każdego dnia, co mi przyniesie – jest radośnie, to dobrze, jest kiepsko to jest, dzieje się to zapewne też po coś, choć przestałam w czwartek szukać, co za tym stoi. Zamykam oczy, mocno oddycham i wracam do obowiązków, bo odrobionych albo i nie lekcji B&B nikt za mnie nie przypilnuje.

Nie szukam na siłę pozytywów całej sytuacji i – nie – wiem –  już – którego – tygodnia – w – domu, bo – i tu znowu się umówmy – jest ich coraz mniej. Kawa smakuje jakby inaczej, kiedyś kilka filiżanek, dziś ledwo dwie i, przyznaję, nawet wino znacznie też straciło na atrakcyjności – zwyczajnie ludzi do rozmów brakuje przy stole. 

Kurt Vonnegut dobrze wiedział, pisząc: „Człowiek musi coś mówić, żeby nie wyjść z wprawy. Trzeba mieć sprawnie funkcjonujące narządy głosowe na wypadek, gdyby miało się coś naprawdę ważnego do powiedzenia”. Słowo rozmowa w tych dziwnych czasach nabiera nowego, może zagubionego prze nas znaczenia.

Mimo wszystko znalazłam w tym dziwnym czasie kilka pięknych rzeczy (co jest oczywiście pięknem subiektywnym), dzielę się zatem tym dzisiaj. A nuż to wzmocni. Albo zatrzyma. Albo przytuli. Choć na chwilę.

1.Można już ogrzać stopy w słońcu (kto chronicznie marznie, ten zrozumie),

2. Bzy zaczynają kwitnąć.

3. Pies kładzie się na łące i skubie trawę, można przy nim usiąść i tak sobie trwać, zupełnie bez żadnego pośpiechu (jeszcze muszę sobie od czasu do czasu przypominać, że nigdzie mi się nie spieszy).

4. Książka „Ichigo Ichie”. Jej ponowna lektura jest bardzo kojąca.

5. Słowa Morgen Harper Nichols: „to naprawdę w porządku, że produktywność w tym sezonie wygląda trochę inaczej”.

6. Wieczorem na łąkach trzeba dość ostrożnie stąpać, bo jeże też uprawiają wieczorne spacery.

7. Drzewa mają już liście.

8. Piękna jest poranna tęsknota za morzem.

9. Piękna jest świadomość, że dobre i złe rzeczy przychodzą falami. I zdziwienie, że może dobre mogą wznieść nas wysoko, złe, czasem dalej, niż możemy sobie wyobrazić.

10. Poranki, poranki, poranki. Cisza i nic więcej. 

11. Piękna, zaskakująca lektura japońskich „Zapisków dla zabicia czasu” Kenkō. Lektura z 14 wieku. Mam ochotę na całą „japońską” serię od wydawnictwa Karakter.

12. Moje młodsze dziecko, które niezależnie od pogody każdy dzień zaczyna od zjedzenia  odrobiny lodów, a mnie od razu przypomina się znowu cytat Kurta Vonneguta: „trudniej jest być nieszczęśliwym, kiedy je się lody”. Może wszyscy powinniśmy zastosować?…

14. Kontemplacja błękitu nieba i tak pasująca lektura Rebeki Solnit, która pisze: „świat jest niebieski na krawędziach i w swojej głębi. Ten błękit to światło, które się zagubiło, ale które uzmysławia nam całe piękno tego świata”. Bo jest tak bardzo piękny.

Tak samo jak życie.

I to niezmiennie mnie wzrusza.

Pozdrawiam najmocniej,

xoxo.

a.

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Jesień i życioczułość.

25 września 2020

Graniczność.

19 września 2020

W kręgu.

11 września 2020

Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!