Życie w zachwycie.

Halo, tu życie.

14 grudnia 2018

Halo, tu życie.

Znowu mam przy łóżku kilka książek naraz. Przyznaję, to jest oddanie, z którym walczyłam, analizowałam, zasięgałam rady mądrych podręczników, zwątpiłam w nie, w końcu posłuchałam siebie, w końcu przytuliłam; czytanie różnych historii na raz jest moje. W zależności od dnia, chwili i nastroju czytam to, co akurat ukoi mi duszę, pospina myśli albo otworzy umysł i zachwyci. Czytam papier, ebooki, niczym ukryty tygrys przyczajam się na Allegro i regularnie obdzwaniam antykwariat w Świdnicy.

Chcę trochę nakarmić swoje życie. Dać mu coś z siebie, bez ograniczeń, praw samorozwoju, bycia we wszystkim świetnym. Tego ostatniego już dawno mi się nie chce.

***

W dość młodym wieku straciłam rodziców. Trochę mnie to przeturlało i poobijało z różnych stron, kilka razy doprowadziło na skraj kosmicznej samotności i braku jakiegokolwiek numeru telefonu, pod który mogłabym zadzwonić. Potem kleiłam na swoich bardzo chudych kolanach plastry i odgarniałam znowu grzywkę, szukając czegoś trwałego, choć najmniejszego.

Nauczyłam się przez to dużo o kruchości i cenności czasu. 

Ponieważ nie wiem, ile go mam.

Jesteśmy osadzeni w kulturze, w której tę świadomość czasu nam się zabiera. Nie mówi o jego delikatności. Konstruuje za to przyszłość, w której mamy się znaleźć. Przyszłość bez granic i horyzontu. Zajmujemy się swoim pięknem, doskonałym ciałem, umiejętnościami miękkimi, złymi nawykami, zastępowaniem ich dobrymi, prokrastynacją, pozycją społeczną. Bardzo wierzymy, że musimy nad sobą ciągle pracować, jeszcze tylko troszkę i zaraz zza rogu wynurzy się nasza najlepsza wersja siebie, chodząca doskonałość. 

***

Halo, tu życie. Słyszę pukanie do głowy i serca, kiedy wpadam w czarne dziury, szukam współczucia i snuję przed sobą wizje własnego końca świata. Halo, tu jestem, weź mnie stąd wyciągnij. Mamy jeszcze trochę marzeń do spełnienia.

***

Halo, tu życie.

Znajdujemy na nie czas?

Tak naprawdę? Nie wyrabiając normy kulturowych -izmów i społecznych oczekiwań?

Dziękując co rano  za swoje ciało, które znowu poniesie nas w świat? Będąc nagle zaskakująco wdzięcznym za ramiona, którymi przytulamy kochanych ludzi. Patrząc w lustro i nie myśląc o za dużych albo za małych biodrach, marnych włosach, za dużym nosie, tylko witając się czule i wbrew reklamom, dziarsko i z przytupem słowami: cześć, piękna, dobrze cię znowu widzieć.

To wspaniałe snuć wizje przyszłości, jesteśmy w końcu jedynymi istotami, które mogą mieć marzenia. Sławne tu i teraz nie oznacza ich zaprzestania, ale świadomość tego, co się właśnie odbywa, czego doświadczamy. Czując na plecach delikatny wiatr skończoności, ograniczenia, stąd znając tego wartość.

***

Młodsza B. stała wczoraj w przedpokoju, sceptyczna co do własnego wyboru niebiesko – białej kurtki i różowej czapki. To chyba nie pasuje razem, mruczy. Kto ci tak powiedział?, pytam. No tak się mówi. Kochanie, wiele rzeczy się nam mówi, dużo za dużo, o tym, kim mamy być i co robić też. Dobrze się w tym czujesz? Dobrze. To idź i namaluj znowu coś fajnego, dobrze? Twoje życie na ciebie czeka.

***

W ferworze świątecznego przygotowania i przewracania mieszkania na drugą stronę, kłócenia się na parkingu przed galerią o miejsce, chciałabym tylko czule przypomnieć, że jest milion więcej ważniejszych rzeczy do zrobienia, niż ograniczanie się tym, co wypada, a czego nie. Słuchania tego, jacy powinniśmy być. Co pozwoli nam wspiąć się na wyższy poziom samorozwoju i awansować w kategorii „moją listę celów osiągnęłam z wyróżnieniem”.

Jest milion chwil do zachwytu, które z martwienia się o to, że ciągle nie jesteśmy najlepszą wersją siebie i z super wybłyszczoną podłogą, niewiele mają wspólnego. 

Jeśli ktoś chce z Tobą porozmawiać, poświęć mu czas. Jeśli czujesz, że czegoś nie chcesz, zostaw to. Jeśli nie możesz znaleźć dla siebie odpowiedniego -izmu, podziękuj wszechświatowi, że Cię takim stworzył. Jeśli czujesz, że chcesz komuś powiedzieć, jak jest ważny, zrób to teraz. Nie czekaj do wieczora.

Jeśli chcesz tworzyć, nie kupuj dwudziestego kursu online. Wstań wcześnie rano i zajmij się tworzeniem. Czymkolwiek, co daje ci to piękne westchnienie, miękkie jak puch i krótkie uczucie szczęścia: jak dobrze jest żyć. Beż żadnych, żadnych ale.

Jest jeszcze ocean do zobaczenia.

Ja wiem, że czasem jest bardzo trudno. Czasem nie można oddychać i nie widać żadnej przyszłości. Ani nawet zalążka jakiegokolwiek marzenia. Czasem jest tylko ciemność. Ale wtedy wystarczy zrobić tylko tyle, żeby dzisiejszy dzień był choć odrobinę lepszy od wczorajszego. To wszystko. Zrób to z tym, co masz. To wystarczy.

Twoje życie będzie Ci wdzięczne. 

Innego nie będzie.

Naprawdę.

Ściskam najmocniej.

xoxo

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Zapisz się!
Facebook