Rozwój Życie w zachwycie.

Jak wycisnąć z życia, ile się da?

30 sierpnia 2016

Jak wycisnąć z życia, ile się da?

Życie to nie idealny wers na pięknym papierze, tylko serial wieloodcinkowy i to w różnych gatunkach. Może gdyby nas już w szkole o tym uczono, to jako dorośli uniknęlibyśmy wielu dramatycznych rozczarowań.

Arogancją naszego gatunku jest często oczekiwanie, że wieczna radość i życie w zdrowiu nam się należą, no bo jak nie nam, naczelnym, to komu? Mrówkom? Naszym zwierzętom domowym?

Otóż życie to taka substancja fizyczna, której my nadajemy formę, a jak jej nie nadamy, to jest bezbarwna i bez treści, aż w końcu ulatnia się w postaci, i ja w to bardzo wierzę, dwudziestoośmiogramowego tchnienia i znika gdzieś w kosmosie.

No więc fajnie byłoby czasem popatrzeć na siebie z boku i pomyśleć, tak poważnie, jak na dorosłego przystało, że życie to najlepszy prezent, jaki nam się zdarzył i w dodatku możemy z nim zrobić, co chcemy.

Czyli albo spartolić i się popłakać, albo wziąć się w garść i w miarę możliwości, bo na pewne rzeczy nie masz wpływu, wyciągnąć z niego, ile się da i częściej być radosnym, niż smutnym.

Jak?

1. No pain, no gain.

Czyli staropolskie i ludowe bez pracy nie ma kołaczy. Marzysz o zmianie pracy? Karierze? Chcesz mieć winnicę i dom za miastem? Chcesz zarabiać pracując w domu? Przebiec maraton albo wejść na Kilimandżaro? Albo świetnie się nauczyć gotować? Chcesz wreszcie być asertywnym? Musisz wstać z kanapy i zacząć to ROBIĆ.

Tak, trzeba sobie na to zapracować. Do tego nie trzeba talentów, kosmicznych cech charakteru i urodzenia w USA. W Polsce wystarczy. Einstein mawiał: nie jestem specjalnie utalentowany, jestem ciekawy.

To, co nas odróżnia od kamienia i pierwotniaka to to, że mamy naturalną zdolność do rozwoju i wrodzoną ciekawość. Ale również to, jak niećwiczone, umiera.

Więc jeśli chcesz być wysportowany, musisz ćwiczyć mięśnie. Jeśli chcesz być pisarzem, musisz pisać codziennie. Jeśli chcesz robić kariery, musisz się za to zabrać.

Jeśli chcesz być szczęśliwy, zacznij od siebie. Od zejścia z kanapy i rozejrzenie się wokół.

2. Dbaj o wspomnienia, nie o rzeczy.

Rozpuszczeni przez ostatnie dwadzieścia lat kapitalizmu chcemy mieć i wydawać na potęgę. Wydaje nam się, że im więcej mamy, tym więcej znaczymy. Otóż nie. Do grobu zabierzesz tylko siebie i to co przeżyłeś. Dbaj o ludzi, z którymi jest Ci dobrze. Do tego nie trzeba pieniędzy. Nie myśl nieustannie o tym, że musisz coś dostać, że Ci się należy. Dawaj coś z siebie. Dziel się z innymi, jeśli masz więcej.

Naprawdę nie potrzebujesz więcej i więcej.  I nie mówię tu o wielkiej przemianie w celebryckim stylu typu: o rany kupiłam buty za sześćdziesiąt złotych, tak mi się w głowie zmieniło po życiu przed kamerą za dolara dziennie.

Minimalizm ma sens, bo jak mówi Zen: wszystko, czego chcesz, już masz.

Masz gdzie mieszkać, pewnie za co żyć i masz kogoś bliskiego.

Doceniaj to i naprawdę bądź za to wdzięczny. To takie zapomniane, ważne słowo.

Jak chcesz mieć więcej, to rób tak, żeby mieć więcej pięknych wspomnień i chwil zachwytu.

3. Nie trać czasu i wyznaczaj swoją drogę.

Szkoda czasu na martwienie się rzeczami, na które nie masz wpływu. Nie zajmuj się tymi, którzy ściągają cię w dół i w Ciebie nie wierzą i nie trać czasu na relacje, które Cię unieszczęśliwiają. Jeśli jest szansa coś zmienić, zmień, jeśli nie, odejdź.

Nie trać czasu na zastanawianie się, co by było gdyby. Nie trać czasu na zaczynam, dietę, nowe życie, od następnego poniedziałku, miesiąca, roku.

I zapomnij o postanowieniach noworocznych. Jak masz coś zmienić, zacząć, zrobić, rób, a w Sylwestra tańcz i pij szampana, a nie zajmuj się myśleniem.

Sam wiesz, co jest Ci potrzebne do tego, żeby być szczęśliwym. Nie trzeba skończyć dwóch fakultetów, chociaż tak mówią rodzice, dziadek i kilku znajomych.

Nie porównuj się z innymi. Szukaj swojej, własnej drogi. Eksperymentuj. Nie bój się nowych rzeczy. W różnym wieku mamy różne potrzeby.

Jak mówi Alicja w Krainie Czarów: mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.

4. Ustaw swoje życie w odpowiednim wymiarze.

Bo masz trzy opcje do wyboru: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Najczęściej wybieramy pierwszą i trzecią.

Ponieważ pierwsza nie pozwala się aktualnie zajmować sobą i swoim życiem i wzdycha dlaczego.

Ponieważ trzecia nie pozwala się aktualnie zajmować sobą i swoim życiem i wzdycha gdyby.

Cechą naszego gatunku jest również komplikacja wszystkiego, co skomplikować można, dlatego nie zajmujemy się teraźniejszością, tylko abstrakcją.

Natomiast teraźniejszość jest bardzo prosta i się realnie odbywa. Jak jest świetnie, to jest świetnie właśnie teraz. Jak jest źle, to też teraz, więc nie uciekaj, tylko znajdź rozwiązanie.

Więc jeśli oddychasz, to oddychaj głęboko, jak jesz, to smakuj. Jak leżysz gdzieś na urlopie, to bądź na urlopie, a nie wzdychaj, że za tydzień o tej porze będziesz w pracy.

Jak masz wolny dzień i jesteś w domu, to BĄDŹ w tym domu. Zwolnij. Doceń to.

Jak słuchasz historii, które opowiada Ci Twoje dziecko, to SŁUCHAJ.

Jak kochasz, to kochaj, a nie trać czasu na kłótnie o pierdoły i kto ma rację.

Jak się śmiejesz, to śmiej się jak diabli, jak pisał Hemingway. I tak samo złość. Złość się dobrze i jak diabli.

Życie jest naprawdę tylko jedno. Przynajmniej w tym wymiarze. Więc ciśnij je, jak cytrynkę i codziennie dziękuj, że nie urodziłeś się kamieniem.

Codzienność jest naprawdę fascynująca.

Ściskam mocno. Cmok.

TAGS
POWIĄZANE WPISY
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Literatka, fotografka, nefelibata. Opowiadam historie o codzienności, w której w soboty jest zen, a we wtorki końce świata (albo na odwrót i w zupełnie inne dni). Czasami piszę książki, zawsze mam w torbie aparat, na ogół polegam w kuchni. Codziennie bujam w obłokach. Stamtąd wszystko lepiej widać.

Facebook