Rozwój

Krótki traktat o ciszy.

By
on
24 sierpnia 2018

Krótki traktat o ciszy.

Odkąd jest z nami pies, studiuję samozwańczo charakter poranków. Poniedziałkowy nigdy nie jest tak spokojny, jak już ten w środę. W poniedziałki rolety okien otwierają się gwałtownie i szybciej stukają obcasy na chodnikach. Z kuchni dokoła słychać ekspresy do kawy, krótkie pocałunki i brzęki zabieranych kluczy. Środa jest rytmiczna, piątek znowu trochę szybszy, już z czekaniem na wolne popołudnie. 

Sobotni, choć zawsze wydawał mi się najbardziej leniwy, ustępuje, według moich obserwacji, absolutnej, aksamitnej ciszy wczesnych godzin w niedzielę. 

W niedzielę rano nad ziemią unoszą się resztki ludzkich snów, koty sąsiadów mrużą oczy siedząc medytacyjnie na murku i w kompletnej ciszy słychać, jak nigdy, radosne ptaki. W niedzielne poranki stoję długo nieruchomo pod drzewem i pozwalam uciekać myślom w niebo, każda z nich jest balonem, na żadnej z nich się nie skupiam, bye bye, szeptam.

W niedzielę, bardzo wcześnie rano, można być przez chwilę najdalej od ludzi i najbliżej siebie. Sprawdzić, co ma się w środku, czasem rozpłakać i przytulić. Czasem być przez chwilę nieskończenie szczęśliwym. Czasem mieć pięć lat, a czasem sto.

Dzisiaj tak bardzo brakuje ciszy.

W mieście, w którym mieszkam, autostrada nie zasypia nigdy. W nocy taksówkarz wiezie mnie przez mosty w rytm nocnej muzyki z radia. Choć najbardziej chciałabym wtedy słuchać zmęczonej całym dniem metropolii i patrzeć, jak powoli gasną w niej światła.

Wszystkie nieszczęścia człowieka pochodzą z jednej rzeczy; nie wie on, jak siedzieć cicho w pokoju, napisał mądrze Pascal. 

Wiele lat temu pewien wysoki człowiek z brodą mówił mi, że tylko jeśli poznamy siebie do samego końca, możemy cokolwiek wiedzieć o innych i ich zrozumieć. Zadawał pytania, czasem tak niewygodne, bo dosięgały wstydu zaglądając w intymność własnej duszy.

Żeby się dowiedzieć, kim się jest, potrzeba ciszy. Wtedy dopiero słychać własne wnętrze. Potrzeba zrzucenia z siebie wszystkich ról, którymi jesteśmy i zatrzymania się przy sobie na dłużej. Żeby sprawdzić, czy na pewno jesteśmy tam, gdzie chcemy być.

Choć świat tego nie lubi. 

Świat lubi wielkie telewizory włączone przez cały dzień i nasze smartfony, które nigdy nie śpią. Może nam wtedy podpowiadać, kim i jacy powinniśmy być. Nagle zaczynamy wierzyć, że musimy być całkiem inni i mieć zupełnie inne priorytety. 

Przestajemy wierzyć we własną łagodność i uczymy się być supermocni i sprytnie mrużyć oczy, wieczorami nagle wilgotne, żeby niczego z nich nie można było wyczytać. Sekretne marzenia o byciu zwyczajnym i zadowolenie ze spokojnego życia sprzedajemy za wizję sukcesów w wymiarze godnym co najmniej regularnego przebiegania maratonu.

Uciekamy w ludzi i tam, gdzie się coś się zawsze dzieje, żeby nie słyszeć własnego strachu albo zagłuszyć brak miłości.  

Również do siebie. Albo przede wszystkim.

W świecie pełnym prędkości i aplikacji, które mówią, jak mamy żyć, cisza i świadoma samotność, choć przez chwilę, są tymi, które niczego od nas nie wymagają. 

Cisza nie każe nam być innym, lepszym i szczuplejszym. Otwiera na nas samych, akceptuje bez granic.

Wcześnie rano, kiedy miasto śpi, pojawia się zaufanie do siebie. Lojalność wobec własnych wyborów. Nagle wiadomo, czego potrzeba i przestają ranić ludzkie słowa i ich frustracje. Można je z siebie strzepnąć, rozpuszczają się w powietrzu.

W ciszy pojawiają się odpowiedzi na wszystkie pytania, które zawsze są w nas, nigdy w innych i na zewnątrz.

Wcześnie rano, w ciszy, jest się częścią kosmosu i nagle tylko tyle wystarcza, żeby być bezgranicznie szczęśliwym.

Pozdrawiam przytulając jeszcze mocno sierpień.

xoxo

TAGS
RELATED POSTS
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Pisarka z szafy. Zero orientacji w terenie, w kuchni podobnie. Wysoka wrażliwość i mocna wiara w sens bycia przyzwoitym. W dużej torbie wiele małych rzeczy i aparat. Wielbicielka codzienności bez pośpiechu. Znaki szczególne #nofilter. Witaj, Czytelniku.

Chcesz moją książkę?
Prosto i uważnie na co dzień
Instagram
  • ...summer goes away and part of my soul goes away too... every year...
.
bye bye summer🌿
.
have a wonderful last summer day, lovelies
  • “Dogs are here to remind us life really is a simple thing: You eat, sleep, take walks, lie in the sun when you can, and pee when you must. That’s about all there is. They are quick to forgive trespasses and assume strangers will be kind.” Jonathan Carroll, from 'The Marriage of Sticks'
.
... and they teach you everyday what it means to really love...
.
have a lovely day, lovelies🌿
  • Life is what we make of it. Travel is the traveler. What we see isn’t what we see but what we are.”
Fernando Pessoa, The book of Disquiet
.
have a wonderful September Sunday lovelies🌿
  • Pretty city in the morning... I love this early light...
.
Two days ago I broke my arm. I can’t do much, photographing is not the easiest one now. But I can read as much as I want:) yesterday I started again “The Artists Way” by Julia Cameron. Two years ago I was not ready for this book but now I can’t stop! It is a beautiful book. Each of us has an artist inside of us... amazing reading for the first autumn evenings...
.
have a wonderful Wednesday lovelies🌿
  • „Paradise has never been about places. It exists in moments. In connection. In flashes across time”.
Victoria Erickson
.
have a wonderful day lovelies🌿
  • Hello September ☀️please be good for us🌿
.
have a wonderful weekend lovelies 💙

Śledź mnie!

Zapisz się!