Życie w zachwycie.

Codzienność i małe zwycięstwa.

By
on
11 października 2017

Codzienność i małe zwycięstwa.

Dawno już zauważyłam, że długoterminowe plany u mnie się nie sprawdzają. Długość kwartału, którego optymizm życie czasem zaskakująco na swój sposób weryfikuje, bywa często lekko frustrująca.

Kiedy ma się nienajlepszy okres, co tej jesieni zdarza mi się ostatnio częściej, na pewno bardzo pomaga redukcja tej pory roku do pojedynczych dni.

Taki poniedziałek, nawet jeśli kiepsko rozpoczęty, może być w rezultacie milszy sam w sobie niż przeżywany w perspektywie tygodnia, który jawi się nagle cały tak beznadziejny, jak on.

(Przemilczam fakt, że poniedziałek i tak ma fatalną reputację i na ogół jest wyzwaniem.)

Wrzesień, który był ostatnim moim etatowym miesiącem w pracy, upłynął mi niepostrzeżenie, bo odliczałam go tylko do ostatniego jego dnia. 

Z tak przeżywanych kartek w kalendarzu niewiele pozostaje w pamięci. Zlepki rutyny i może jeden  wyjątkowo słoneczny dzień, utrwalony na zdjęciach.

A z pojedynczych dni wyrasta niepostrzeżenie skupienie i łatwiej jest przecież wtedy zauważyć maleńkie sukcesy i zwycięstwa, na przykład na poziomie jednej środy, niż całego tygodnia pełnego wyzwań.

Zwycięstwa mam swoje, które trącą banalnością albo i wspólne, pełne czułości i te wspólne cieszą mnie najbardziej.

Starszy B. Mój chłopiec ze zbyt mocną wrażliwością, za mocną na codzienne zderzenia ze światem. Wyczuwa radarowo moje własne smutki, do walki ze swoimi potrzebuje mnie. Wczoraj wiozłam go na tenisa, siedział niespokojny, bo nowa grupa i kto będzie, czy zostaniesz?

Jak zawsze tłumaczyłam, przyjmując pozę trenera bokserskiego, dasz radę, patrz na mnie, to ten sam kort i trener, prawda? Wiem, jakie to dla niego trudne. Nie cierpię tych wspólnych walk, mam zawsze złamane serce, ale wiem, że gdybym została, zaliczyłby porażkę przede wszystkim sam ze sobą. Po dwóch godzinach wybiegł szczęśliwy, spocony, bez lęku. Za tydzień będzie mi już łatwiej. Następne małe zwycięstwo, dzięki któremu rośnie.

***

Młodsza B. Wczoraj wieczorem przyszły niestety wyniki konkursu na you tube. Było morze łez i smarkanie (ja ukradkiem, sytuacja tego wymagała) i długa rozmowa o porażkach. Młodsza B. roztrzęsiona powtarzała co chwilę, że przecież tak się starała i wcale nie była gorsza od tych, którzy wygrali i zostali wyróżnieni.

To trudna sytuacja objaśniać nagle własnemu dziecku, że świat nie zawsze jest tak piękny, jak jedzenie czekoladowych lodów siedząc pod kocem.  Trudno wyjaśnić, że czasem się przegrywa, choć włożyliśmy w coś całe swoje serce i wszystkie supermoce.

Nie zawsze się wygrywa, mówiłam wczoraj, bo co innego mogłam jej powiedzieć?

I nie zawsze jest się najlepszym, nawet, jeśli bardzo mocno się starasz. Ważne, że jest się odważnym, rozumiesz, kochanie?

Yhy, smark, smark, wylatywało co chwilę spod koca. A potem na smutek znowu pomogły lody.

Zwycięstwem ponad miarę jest, że dziś rano wstała i powiedziała, że startuje do nowego konkursu, tym razem będzie rysować i od razu się do tego zabrała.

Moim i tylko moim zwycięstwem bywa też, że na przykład 10 października 2017 roku, ciągle uważam się za w miarę normalną osobę, nikogo jeszcze w domu nie zabiłam, a na końcu nie skoczyłam w otchłanie modrego Dunaju.

Życie codzienne jest mieszanką uniesień, uważności, małych zachwytów i ataków wścieku, również moich. Bycie codziennym sędzią ringowym podstępnych i krwawych walk własnych dzieci między sobą jest mocno frustrującym zajęciem. 

Podobnie jak parowanie skarpetek, których po wyjęciu z pralki z a w s z e jest mniej, niż się włożyło. Zwycięstwem jest przestać nad nimi przeklinać, tylko myśleć o Marii Kondo, która przy składaniu ich prawie odlatuje. I odlatywać jak ona.

Taka medytacja i miejski zen. Które można przenieść na wiele innych domowych rzeczy, na przykład odkurzanie, którego nie cierpię.

Takie prozaiczne zwycięstwa celebruję kilka razy w tygodniu.

Wreszcie jako znany w okolicy skuteczny killer kwiatów doniczkowych i tarasowych mam euforię, że całe lato nic mi nie uschło.

(Tylko wrzosy we wrześniu, ale to się nie liczy, bo nie byłam prawie na tarasie.)

***

Zwycięstwem jest nie dać się zwątpieniu, kiedy naprawdę chciałoby się wszystko rzucić, bo nie widać efektów pracy.

Zwycięstwem ponad miarę jest oddalić od siebie bezradność, jedno z najbardziej destrukcyjnych uczuć, jakie tylko jest. Za bezradnością pojawia się brak nadziei. Potem nie ma już nic.

Codziennymi zwycięstwami jest decyzja o zmianie w sobie, pracy nad sobą, bo to na ogół decyzje najtrudniejsze. Wszyscy lubimy puchate ściany stref komfortu.

Zwycięstwem wreszcie jest akceptacja, że nie jesteśmy po to, żeby być wiecznie szczęśliwi. Że okazuje się, że nie jesteśmy świetni, może nie będziemy. Nie zawsze jesteśmy supermocni. To bardzo uwalniające. Pozwolić sobie na kruchość i czasem nawet duże smuteczki.

Codzienność, poza pierwszą miłością, urodzinami dzieci i kilkoma podobnymi w wymiarze zdarzeniami, na ogół nie składa się z wielkich rzeczy.

Pamiętając, że wobec wielkości kosmosu jesteśmy drobniutkim pyłkiem, dobrze trzymać się tych własnych, małych zwycięstw, które powodują, że jesteśmy lepsi niż wczoraj i ciągle dla kogoś ważni, pomocni.

To dużo milsze, niż pragnienie spektakularnych rzeczy i snucie planów, co do których nigdy nie wiadomo, czy staną się rzeczywistością.

Ściskam serdecznie.

Patrzę uważnie na monsterę, którą kupiłam sobie tydzień temu. Wzdycham. To jest dopiero wyzwanie nie zabić jej.

Buziak.

TAGS
RELATED POSTS
Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Pisarka z szafy. Zero orientacji w terenie. Mocna wiara w bycie przyzwoitym. Koneserka codzienności bez pośpiechu. Notuje i fotografuje, znaki szczególne #nofilter. Witaj, Czytelniku.

Chcesz moją książkę?
Prosto i uważnie na co dzień
Instagram
  • A little walk with my dog today and I saw these little beauties. .
I think there is important to contemplate the beauty of the earth. Because you can always find reserves of strength that will endure as long as life lasts. There is something infinitely healing in the repeated refrains of nature - the assurance that dawn comes after night, sun after moon, spring after winter.
.
Have a wonderful Saturday 🌿🌿🌿
.
Mały spacer z moim psem dzisiaj i takie piękności na łące... Myślę, że to takie potrzebne, żeby kontemplować piękno ziemi. Tam zawsze można znaleźć rezerwy siły, które przetrwają tak długo, jak długo będzie trwało życie. W powtarzających się cyklach natury jest coś nieskończenie uzdrawiającego - pewność, że świt nadejdzie po nocy, słońce po księżycu i wiosna po zimie.
.
pięknej soboty, Kochani🌿🌿🌿
.
#seethebeauty #essentialism #liveessential #aquietlife #minimalmood #saturdaymood #aquietlifestyle #beautifulearth #slowdown #livemindfully #bequiet #thereisabeautyeverywhere #wintermood #mindtheminimal
  • Good morning,

to work on yourself is the best thing you can do. Accept that you are not perfect, but you are enough.And then start working on everything that destroys you. Your insecurities, your ego, your dark thoughts. Try to say nothing negative about people. See what happens to your life. 
Joy, compassion, connection. Magic. Beautiful life.
.
Have a wonderful day lovelies🌿
.
Dzień dobry,

Dzień dobry,

pracować nad sobą to najlepsza rzecz, jaką można zrobić. Zaakceptować, że nie jesteśmy doskonali, ale wspaniale wystarczający. A potem można pracować nad wszystkim, co nam nie służy. Nasza niepewność, ego, nasze mroczne myśli. Starać się nie mówić nic negatywnego o ludziach. Zaskakujące, co dzieje się potem z naszym życiem.

Pojawia się radość, współodczuwanie, połączenie z innymi. Magia. Życie. Takie piękne. .
dobrego dnia🌿💙
.
#seethebeauty #essentialism #liveessential #aquietlife #minimalmood #aquietlifestyle #slowdown #littlethingsmatter #embracetheslowerlife #lifeisbeautiful #livequiet #beslow
  • Good morning,
we have to realize that our lives could be gone in a moment. There are no guarantees that we will be here at this time next year. Learn to live each day to the fullest. Don't complain. Don't focus on what's wrong. Write letters. Take care of your enthusiasm. Have no expectations. Be grateful for the opportunity to experience each day.
.
Have a wonderful Tuesday 🌿🌞
.
Dzień dobry,
dobrze zdać sobie sprawę, że nasze życie może zniknąć za chwilę. Nie ma gwarancji, że będziemy tu w tym czasie w przyszłym roku. Nauczmy się żyć każdego dnia w pełni. Nie narzekać. Nie skupiać się na tym, co jest złe. Piszmy listy. Pielęgnujemy swój entuzjazm. Pozbądźmy się oczekiwań. Bądźmy wdzięczni za możliwość przeżywania każdego dnia.
.
Dobrego wtorku🌿💙
.
#seethebeauty #essentialism #liveessential #aquietlife #minimalmood #aquietlifestyle #simplicity #livesimple #springmood #beslow #slowdown#embracethequiet
  • Good morning,
there is an Indian proverb that says that everyone is a house with four rooms, a physical, a mental, an emotional, and a spiritual. Most of us tend to live in one room most of the time but unless we go into every room every day, even if only to keep it aired, we are not a complete person. .
Dzień dobry,
istnieje indiańskie przysłowie albo raczej przypowieść, która mówi, że każdy jest domem z czterema pokojami: fizycznym, mentalnym, emocjonalnym i duchowym. Większość z nas zazwyczaj mieszka w jednym pokoju przez większość czasu, ale jeśli nie wejdziemy do każdego pokoju każdego dnia, nawet jeśli chcemy go tylko przewietrzyć, nie jesteśmy kompletną osobą.
.
Pięknej niedzieli🌿
.
#seethebeauty #essentialism #liveessential #aquietlife #simplicity #aquietlifestyle #minimalmood #sundaymood #slowdown #embracetheslowerlife #littlethingsmatter #lovelife #bequiet #livemindfully
  • I read (I don’t remember where) that light is always stronger than darkness. If darkness gets into a room full of light, the room will remain bright. If there is a bit of light in the dark place, the darkness will disappear. There is always a new day. There is always a little bit of light, a sunlight in the morning, a smile of a child, a cup of coffee, a silence full of understanding...
.
have a peaceful evening ⭐️
.
Czytałam gdzieś, że światło jest zawsze silniejsze od ciemności. Jeśli do pokoju pełnego światła dostanie się ciemność, pokój i tak pozostanie jasny. Jeśli w ciemności pojawi się odrobina światła, ciemność zniknie. Niezależnie od kłopotów zawsze jest nowy dzień. Świt, który przynosić czystość myśli i nadzieję. Filiżanka kawy w ciszy, uśmiech dziecka, spokój wczesnego poranka. 
Dobrego wieczoru⭐️
.
#seethebeauty #essentialism #liveessential #aquietlife #aquietlifestyle #prettycityvienna #eveningwalk #bequiet #slowdown #simplicity #embracetheslowerlife #citywalk #essentialliving
  • It is our own mental attitude which makes the world what it is for us. Our thoughts make things beautiful, our thoughts make things ugly. The whole world is in our own minds. What do you think when you get out of your bed? What is in your head now? Things to do? Worries? sometimes it is enough to look around to see how much we have. a little bit of gratitude changes a lot in our everday life. Learn to see things in the proper light.
.
have a wonderful day🌿
.
Coraz bardziej przekonuję się, że nasza rzeczywistość jest taka, jak nasze myśli. Nasze nastawienie determinuje wszystko. Można widzieć świat zawsze odrobinę pięknym, zawsze złym. Pytanie, czy martwienie się i czarnomyślenie coś zmieni?... Zwracam ostatnio uwagę na to, czym zajmuję głowę, jak wstanę z łóżka. To ma znaczenie:) Jeśli nakarmię się zapachem i miłością dzieci, tym, ile jednak mam, inaczej wchodzę w dzień. .
zatem pięknej środy💙
.
#seethebeauty #essentialism #liveessential #aquietlife #bemindful #beautifulnature #sigmaartlens #aquietlifestyle #gratitude #simplelife #simplicity #minimalmood

Śledź mnie!

Zapisz się!