Życie w zachwycie

Rzeczy, w których jestem wyjątkowa.

Przez dnia 16 czerwca 2017

Rzeczy, w których jestem wyjątkowa.

Każdy z nas jest wyjątkowy i limited edition. Kiedy wątpię w siebie i własne umiejętności, a zdarza mi się to dość często, pędzę natychmiast po mój notes z mądrymi słowami i dziękuje nabożnie za geniusz Oscara Wilde`a, który napisał: bądź sobą, wszystko inne jest już zajęte. I już jest mi odrobinę lepiej.

Ponieważ od kilku tygodni mam zwątpienie częściej niż zwykle, postanowiłam się dziś pokrzepić swoją wyjątkowością i szczerze się nią podzielić. Może akurat odnajdziesz w sobie podobnie wspaniale cechy charakteru i dzień zrobi się milszy.

Jestem niezastąpiona w rodzinie. Otóż piastuję stanowisko  jedynej osoby w domu, która wie wszystko. Gdzie co leży i się znajduje, nawet jeśli to nie moja sprawka. I to mnie codziennie zdumiewa, zachwyca i wykańcza. Jestem codziennie pytana o to, gdzie jest klej, kredki i farbki, obrus na stół i biała koszula. Tak, jakbym tylko ja tu mieszkała i na dodatek posiadała pamięć absolutną. Na przykład taki krzyk z rana: mami, gdzie są moje zielone, krótkie spodenki? W szafie po prawej stronie. Nie ma. Są. Ale nie ma! Wzdycham, wywracam oczami na wszystkie strony. Idę, sięgam do szafy po prawej stronie, wyciągam. Zachwyt starszego B. O, jeszcze przed chwilą ich tu nie było… Jak ty wszystko wiesz! i tak jest z butami, paskiem do spodni i prawie każdą rzeczą.

Jestem wyjątkowa w traceniu orientacji w terenie zaledwie sto metrów od miejsca pobytu. Nawet z nawigacją w telefonie ląduję dokładnie w przeciwnym miejscu niż pokazuje mi Google maps. Czy ty na pewno wiesz, gdzie my jesteśmy, pytają mnie przestraszone dzieci, kiedy wybieramy się we trójkę, to miejsce wygląda inaczej niż na zdjęciu. Nawigacja w aucie przerasta mnie jeszcze bardziej. Mam doskonały brak orientacji i gubię się nawet, jeśli w jakimś miejscu byłam już kilka razy. Cierpię na topograficzny dzień świstaka.

Według B&B robię wyjątkowe poranne kakao i grzanki z masłem czekoladowym, czyli gotuję najlepiej na świecie, co naprawdę mnie wzrusza, szczególnie wobec faktu, że na przykład w ostatnią sobotę nastawiłam ziemniaki i zabrałam się zaraz po tym za lekturę bardzo wciągającej książki. Po jakiejś godzinie w ogóle nie zorientowałam się, że zapach spalenizny to jednak z naszej kuchni, a nie z grilla od sąsiada. Niestety garnek nie przeżył. Ziemniaki ledwo, ledwo.

Przynajmniej kilka razy w tygodniu gubię jedną z trzech bardzo ważnych rzeczy. Klucze, portfel albo telefon. Każda z nich jest oczywiście w mojej torebce, ale ja ich tam nigdy nie mogę znaleźć tak o, po prostu. To musi być dramatyczne przetrząsanie niezmierzonej głębi torebkowego materiału i jej zakamarków, ataki serca, dzwonienie do banku już celem blokowania wszystkich kart, by po chwili tłumaczyć się, że to jednak nieporozumienie i proszę mi je natychmiast odblokować.

Wyjątkowo dobrze idzie mi też wychodzenie po jakąś ważną rzecz i wracanie z czymś  kompletnie innym. Na przykład w taki piątek, kiedy wyszłam po szampon, a wróciłam z torebką i kompletem talerzyków deserowych, szczególnie te talerzyki były dla mnie zaskoczeniem i szczerze mówiąc nie rozumiem, jak i skąd. Ale mają taki sam kolor jak torebka, niebieski, więc może to poniekąd ten fenomen wyjaśnia. A w ogóle to na pewno przez lato, to jest jedyne racjonalne wytłumaczenie.

Potrafię malować paznokcie na stojąco i z rękami w powietrzu. 

Nie wzruszają mnie słodycze i cukier w żadnej postaci. Czym za każdym razem zasługuję na absolutny podziw B&B. Chociaż poddaję się czasem wobec budyniu waniliowego i dobrej, naprawdę dobrej czekolady i wtedy starszy B mówi, że w domu jest hard core.

Wybitnie nie rozumiem jakichkolwiek instrukcji obsługi w każdej dziedzinie. Wyciskacz do soku, aparat fotograficzny czy drukarka. Natomiast z przyjemnością podejmuję się składania wszystkiego z Ikei, bo te ich książeczki są na moim poziomie intelektualno – technicznym, czyli w piśmie obrazkowym.

Wbrew obiegowej opinii o kobietach potrzebuję trzy razy mniej czasu w łazience niż A.

Płaczę na każdym filmie dla dzieci. I prawie co rano, jak patrzę na B&B. Ze szczęścia i wdzięczności.

I wreszcie tak bardzo uwielbiam pomidory, że polewam je sobie czasem ketchupem.

Czy to nie jest wyjątkowo wyjątkowe?

Nie ma to jak sobie poprawić samopoczucie taką listą przedziwnych, własnych cech osobowości.

A jakie są Twoje?

Pozdrawiam pomidorowo. Pięknego weekendu. Buziak.

Tagi
RELATED POSTS
  • „I wreszcie tak bardzo uwielbiam pomidory, że polewam je sobie czasem ketchupem.” – mianuję tą skłonność do kategorii „najbardziej wyjątkowe” :))
    Ja podzielam Twoją wyjątkowość w traceniu orientacji. Jestem też całkowicie niepełnosprawna geograficznie. Jedząc coś pysznego zawsze podzielę się tym z moją bluzką. Jestem też wzorcowym przykładem mówienia komplementów w taki sposób, że brzmią jak pojazd (na szczęście zdarza się to już dosyć rzadko, bo staram się nad tym panować i myśleć zanim coś powiem). 😉

    • Kategoria najbardziej wyjątkowe czyni mnie dumną:-))) ach, muszę, no muszę spotkać się z Tobą i pogubić we Wrocławiu i wysłuchać kilku komplementów, tak spontanicznie??

  • Genialne! 😀 I mogłabym podpisać się prawie pod wszystkim! Nie jesteś jedyna, bo mnie też nie wzrusza czekolada, ani nawet fast food 😉 moja orientacja również jest równa zero! I tylko pomidorów nie polewam ketchupem (ale, że serio??? :D) Cudownego odpoczynku!!

    • Z tymi pomidorami to całkiem serio:-))) fajowo, że też jesteś oporna na junk food i czekoladę i to jest całkiem normalne (swoją drogą uwielbiam tekst, który czasem słyszę, że jak nie jadam cukru, to pewnie jestem zgorzkniała w życiu:/, matko, co ludziom wpada czasem do głowy…

      Dziękuję serdecznie:-) było pięknie??

      • Ja za to często słyszę, że jak nie jadam takiego jedzenia to muszę mieć bardzo smutne życie:DD

  • Zacisze Lenki

    Mogłabym podpisać się pod połową Twojego postu – mam podobnie. Chyba my kobiety tak mamy z orientacją w terenie. Za to w domu orientujemy się najlepiej gdzie co jest, choć niekoniecznie jest to nasze.

    • O to to! W Domu orientacja stuprocentowa:-))) i oczywista dla reszty rodziny;-))
      Ściskam ciepło:-)

  • Joanna Miałszygrosz

    No bomba, cała ty Sis. Zapomiałaś wspomnieć, że pożerasz książki w tempie expresowym i ilości nie do ogarnięcia przez statystycznego człowieka:)) jesteś rownież mistrzynią przelewania myśli na papier, co uwielbiam i mnie zachwyca. Całuski ?

  • Polewanie pomidorów ketchupem jest boskie 🙂 Dzięki traceniu orientacji poznajesz niespodziewanie tyle ciekawych miejsc, których w innym wypadku byś nie odkryła. Ja mam świetną orientację, ale o drogę się nie zapytam 🙂 Jeżeli ktoś chce zerwać ze mną kontakt, powinien powiedzieć „zadzwoń kiedyś do mnie” – jest duża szansa, że nigdy tego nie zrobię, nie znoszę telefonować…
    Nie kusiło cię wyzwanie, by przez tydzień na pytanie „gdzie coś jest” odpowiadać „nie wiem”? Dałaś by tak radę przez 7 dni? 🙂

    • Ha, a to pomysł z tym wyzwaniem:D świetne! Zaczynam od dzisiaj, serio:-) no tak, to są zdecydowanie zalety braku orientacji:-)

      Z telefonowaniem to też u mnie średnio, ciekawe… uważam, że telefon służy do informacji, a od rozmów są ludzie naprzeciwko siebie…

      A teraz pomidory z ketchupem smakują najlepiej: sezon na malinówki rozpoczęty:D

  • Kobieta – Św. Antoni w spódnicy 🙂
    Sytuacja z moje domu – ja w łazience, mąż w kuchni stoi przed otwartą lodówką i woła przez cały dom: A gdzie są buraki? 😉
    Wrzucam wpis na PatiCafe.pl i przesyłam moc pozdrowień – Patrycja

    • Haha! Tak właśnie:-)) ze znalezieniem produktu, który gapi się z lodówki i się go nie widzi i nas pyta, to chyba klasyka:-)))

      Dziękuję serdecznie:-)) buziaki!

  • Taaak 🙂 ja też jestem niezastąpiona w rodzinie. Doświadczyłam tego ostatnio tyle razy, że aż westchnę. Jestem czasem tak bardzo niezastąpiona, że operacja i szpital były błogim odpoczynkiem parę lat temu. Niestety. To było złudzenie. Operacja i wycięte narządy we wtorek, powrót do domu w piatek. Po drodze relacja męża ze stanu zdrowia dziecka. I tegoż dnia wyjazd do szpitala z dzieckiem. Dobrze, że bacząc na mój pozszywany brzuch dali mi łóżko obok dziecka 😀 Tak my se razem leżeli 😀

    • O matko:/ nawet się pochorować dobrze nie można… czy już wszystko ok z Wami? Z Tobą przede wszystkim, bo jasna sprawa, że my dbamy o wszystkich, a o nas tylko my…
      Buziaki. ?

      • To historia sprzed kilku lat 😀 teraz tylko pomagam znaleźć gatki gimnastyczne pod kołdrą i okulary córki w moim samochodzie, choć była tam tylko 15 min 😀 Muszę być zdrowa bo inaczej córka nic nie widziałaby 😀 😀 😀 Buziaki <3

  • Fajny wpis:D Dobrze jest uświadomić sobie naszą wyjątkowość:)
    Ja potrafię wyczuć każdy wzmacniacz smaku w jedzeniu, umiem czytać do góry nogami, widzę choreografię do każdej muzyki i robię niezawodny biszkopt:D

    • Ooooo! To mi zaimponowałaś:-))) wzmacniacze smaku w jedzeniu, kurka, poszłabym na szkolenie do Ciebie! Z miejsca, serio. Ta choreografia od razu tez robi wrażenie. A za biszkopt jesteś moją idolką, ja wyjątkowo kiepsko piekę:D
      Ściskam ciepło:-)

  • Uroczo Ci się udało przekuć listę życiowych upierdliwości na coś, do czego można się uśmiechnąć. Dodałabym tę umiejętność do Twojej listy talentów 🙂

  • Marta Peikow

    Tak… i ja gubię się bardzo. Najczęściej w podziemiach pod rotundą (która znikła). Od lat 20 tak mam. Gubię się w miejscach mi doskonale (teoria) znanych, a kierunek jazdy lini autobusowych i tramwajowych rozpoznaję wyłącznie dzięki czyjejś radzie złotej-jeśli przystanek, na którym znaleźć się pragniesz, jest na liście rozkładu poniżej tego, na którym jesteś-wsiadaj śmiało. Jako pesymistka, która nieco zmiękła dzięki przyjaźni z optymistką(do dziś nie wiem, jak ją znoszę) nadmienię okrutnie, że każdego można zastąpić. W czynnościach codziennych. W pamięci-nigdy.

  • o tak, ja też się tak gubię… co z tym zrobiłam? Zapisałam się na Tropicielaa – nocny marsz na orientację w środku lasu 😀

Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Pisarka z szafy. Zero orientacji w terenie, w kuchni podobnie. Dość wysoka wrażliwość i mocna wiara w sens bycia przyzwoitym. Codziennie rano wstaję, żeby ogarnąć życie. O tym jest ten blog. Czasem wychodzi, a czasem jest śmiesznie. Znaki szczególne #nofilter. Witaj, Czytelniku.