Miejski zen

Brzuch, wino i mądrości Bridget Jones.

By on 7 kwietnia 2017

Brzuch, wino i mądrości Bridget Jones.

Umówmy się, zima nie sprzyja dbaniu o siebie. I dbać o siebie to trzeba cały rok. Do tego odkrywczego wniosku doszłam wczoraj wieczorem w łazience patrząc na swój brzuch.

Niestety.

Samo wcieranie oleju kokosowego przez tydzień, spinanie przy tym mięśni i wstrzymywanie powietrza sixpacku mi nie zrobi. Bieganie też nie. Brzuch nie wiedzieć czemu w bieganiu nie uczestniczy i olewając wszystko jak był, tak jest. Codzienne przypominanie sobie wieczorem, że rano znowu zapomniałam zrobić dwadzieścia przysiadów wydaje się moim mięśniom na wysokości talii też raczej nie sprzyjać.

W ogóle życie kobiety jest czasem takie okropne. Szczególnie na wiosnę. W każdej gazecie piszą, że mamy walczyć. Z celulitem. zmarszczkami, nadwagą, roztoczami w poduszce i ze słabą, silną wolą. Coś, co było zdrowe rok temu w tym jest już jest niezdrowe i natychmiast powinno się z tego zrezygnować, a ja właśnie nauczyłam się to przyrządzać. Podobnie z ubraniami. I glutenem. Raz szkodzi, raz nie.

Tak mnie to wczoraj zdołowało, że musiałam się pocieszyć czerwonym winem i sporą dawką kremu czekoladowego. Bo z winem i czekoladą to jest tak, że one nie zadają głupich pytań. Tylko rozumieją.

Podobnie jak rozumie Bridget Jones, do której Dzienników, z tego smutku nad brzuchem i kobiecą kondycją, wczoraj ponownie zajrzałam. Tę książkę od czasu do czasu powinien przeczytać każdy. Nic tak nie pociesza, jak jej przemyślenia. Na smutki, nadmiar kilogramów, brak miłości i sixpack, którego brak.

Dlatego dzisiaj podrzucam garść jej fantastycznych mądrości. Dobrymi rzeczami trzeba się dzielić.

1. Bycie kobietą jest gorsze od bycia rolnikiem – mamy tyle roboty z plewieniem i pryskaniem upraw: trzeba depilować nogi woskiem, golić pach, skubać brwi, ścierać pumeksem stopy, złuszczać i nawilżać naskórek, oczyszczać pory, farbować odrosty, malować rzęsy, piłować paznokcie, masować cellulitis, gimnastykować mięśnie brzucha. W dodatku te wszystkie zabiegi są tak precyzyjne, że wystarczy kilka dni, aby się całkiem zapuścić.

2. Najlepiej pozbyć się wszystkich świątecznych słodyczy za jednym zamachem i jutro zacząć odchudzanie od nowa…

3. Zdaję sobie sprawę, że łatwo jest dziś znaleźć dietę, która będzie pasowała do tego, na co akurat mamy ochotę, i że diety są nie po to, żeby je mieszać, tylko po to, żeby się ich trzymać, co zamierzam zacząć robić, ja tylko skończę tego czekoladowego croissanta.

4. Jestem produktem kultury Cosmopolitana, mam traumę przez supermodelki i zbyt wiele psychotestów.

5. Badania dowiodły, że szczęścia nie daje miłość, bogactwo czy władza, tylko dążenie do nieosiągalnych celów: a czymże jest dieta, jeśli nie tym?

6. Konieczność otworzenia ust podczas nakładania tuszu jest wielką, niewyjaśnioną zagadką natury.

7. W pewnych okresach życia wszystko idzie źle, nie wiesz, w którą stronę się odwrócić i masz wrażenie, że jak w Star Trek wszędzie dookoła zamykają się stalowe drzwi. Musisz być wtedy bohaterką i nie tracić odwagi, nie pogrążyć się w piciu ani w żalu nad sobą, a wszystko się ułoży.

8. Nasza kultura przywiązuje zbyt dużą wagę do wyglądy, wieku i pozycji społecznej, kiedy najważniejsza jest miłość.

9. Jesteśmy podatne na zranienia, bo należymy do pionierskiego pokolenia, które nie zgadza się na kompromisy w miłości i polega na własnej ekonomicznej sile.

10. Genialne w poczcie komputerowej jest to, że można pisać całkiem nieoficjalnie i bezczelnie nawet do szefa. Można też ułożyć tysiąc wersji.

11. To nieuczciwe i niesprawiedliwe, że święta, które przynoszą stresujące i trudne do pokonania wyzwania finansowe  i emocjonalne. są nam najpierw narzucane całkowicie wbrew naszej woli, a potem brutalnie odbierane, ledwo trochę się z nimi oswoimy.

12. Trzeba umieć powiedzieć ,,nie”, to kardynalna życiowa umiejętność. Albo jeszcze lepiej: „nie i już”.

13. Nigdy nie tweetuj po pijaku. Wiadomości mkną jak bomby nuklearne lub pociski Exocet.

14. Nie mówi się co, tylko słucham.

15. Widzisz, ludzie myślą, że powinni się stawać jacyś tam, a tak naprawdę stają się zupełnie inni, i inaczej też wyobrażają sobie, jak im się życie potoczy, niż się to potem dzieje rzeczywiście. Ale wystarczy tylko zachować zimną krew i nie tracić pogody ducha, wtedy wszystko się dobrze skończy.

Czego nam wszystkim życzę.

Pozdrawiam piątkowo. Buziaki.

TAGS
RELATED POSTS
  • Świat jest piękny, bo jest czerwone wino i czekolada 🙂 A gdyby tak, zamiast skupiać się na niedoskonałościach, zacząć sobie przypominać dobre chwile? Czy nauczenie się tej metody jest dużo trudniejsze niż wyrzeźbienie sześciopaka na brzuchu? Nie mam pojęcia – ani jednego, ani drugiego nie udało mi się dokonać.

    • Dawid z tym sixpackiem to tak nie do końca:) aż tak mi nie zależy, ale faktem jest, że jak regularnie cwczę, to jest mi lepiej:))
      Ale tu się z Tobą zgodzę: lepiej przypominać sobie dobre chwilę. Właśnie siedzę nad widą i żaden wytrenowany brzuch nie jest mi potrzebny. Świeci słońce, jest po prostu dobrze.
      Ściskam ciepło:)

  • Uwielbiam Bridget Jones! ♥ a wino i czekolada zawsze najlepsze!

  • Nigdy nie czytałam książki, a film to jednak inaczej się odbiera. Super cytaty 🙂 Teraz tylko trzeba zachować zimną krew i … jakoś przeżyć świąteczny czas 🙂
    No i oczywiście nie mam nic przeciwko dobremu winu i czekoladzie!

    • Tak, święta to zawsze afera:) a potem można znowu przejść na dietę? LO zjedzeniu ostatniego croissanta albo serniczka?

  • No właśnie – faceci mają lżej. Czekolada tak wino niekoniecznie. Wolę koniaczek 🙂

  • Agusia ja do punktu pierwszego to jeszcze dorzucilabym te mięśnie Kegla 🙂 to jest dopiero stresujące, gdy wizualuzujesz sobie bez tych ćwiczeń za n-lat. I mam jeszcze innowacje pedagogiczną. Bridget na lekturę szkolną
    ? popierasz?

    • Tak! Bridget do szkół??
      Jejusiu, mięśnie kegla powiadasz… No tak, my to mamy dopiero…?

  • Ha ha pierwszy punkt w dziesiątkę! Tyle w nim prawdy, tylko skąd brać na to czas? Ja już nie daję rady, bo oprócz siebie mam 40 arów do obrobienia naokoło domu ;).

    • Tych arów to Ci zazdroszczę, choć potrafię sobie wyobrazić, ile to pracy…
      A punkt 1 to najlepszy opis kobiety ever;-)
      Buziaki.

  • Punkt dwa to całe moje życie 🙂 Nic dziwnego, że tak lubimy Bridget – każda z nas odnajdzie w niej kawałek siebie! Obejrzałam wszystkie filmy, czyżby przyszedł czas na książkę? ;’)

    • To fakt:) otwieranie ust przy malowaniu rzęs: z książki dowiedziałam się, że nie jestem sama:)
      Książki polecam, ja od nich zaczęłam.
      Pozdrawiam ciepło:)

  • Uwielbiam Bridget! A punkt pierwszy trafia w sedno 😀

Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Pisarka z szafy. Zero orientacji w terenie, w kuchni podobnie. Wysoka wrażliwość i mocna wiara w sens bycia przyzwoitym. W dużej torbie wiele małych rzeczy i aparat. Wielbicielka codzienności bez pośpiechu. Znaki szczególne #nofilter. Witaj, Czytelniku.