Rozwój Życie w zachwycie

Cztery miejsca do uporządkowania na święta.

Przez dnia 24 listopada 2016

Cztery miejsca do uporządkowania na święta.

Grudzień już macha za oknem i że święta tuż – tuż widać po sklepach, słychać po Last Christmas i listach prezentów od Mikołaja, które już dwa tygodnie temu napisali mi B&B. Jest to lista dynamiczna, co chwilę z korektą, bo reklamy w tv niestety robią swoje i biedactwa już sami nie wiedzą, co naprawdę ten Mikołaj ma przynieść.

Mimo mojej miłości do Zary i ubraniowych zaragazmów, świąteczne zakupy co roku wywołują we mnie frustrację i najchętniej spędziłabym ten czas w szafie. Przerażają mnie tłumy, nie do ogarnięcia dla mnie ilość rzeczy i kompletny brak decyzyjności, co wybrać.

Amok w galeriach zamieniam więc na dumanie, co by tu jeszcze w życiu i domu uprościć. Bo minimalistyczne ciągoty, które mam i które odkrywają nowe sensy, to nie tylko decluttering własnych szaf i robionej po cichu redukcji zakurzonych i porzuconych klamotów B&B. To także świetna okazja do zatrzymania się i przyjrzenia innym zakładkom życia.

Prostsze życie to nie jest tylko mniej gratów. To mniej spięcia, lepiej spędzonego czasu i przede wszystkim spokoju, którego w wypełnionym rzeczami i zadaniami do wykonania życiu, jest niewiele.

Oto moje, subiektywne, cztery ważne miejsca do uporządkowania na święta. Porządkowanie ich zajmuje tak bardzo, jak zakupy, uwierzcie, ale daje dużo więcej przyjemności.

1. Porządki w kalendarzu.

journal-791286_640

Nie potrzebujesz więcej czasu. Potrzebujesz odpowiedniej decyzji.

Seth Godin.

Grudzień to najlepszy miesiąc na zwolnienie tempa, dni są krótkie i każde z nas czuje zmęczenie całego roku. Warto robić mniej. Zredukować ilość terminów w kalendarzu i przewartościować listę codziennych zadań do wykonania.

Cierpimy wszyscy na chorobliwy brak czasu. Brak czasu na odpoczynek, na rodzinę, na dzieci, na pasję, na to, żeby siebie i to zmienić. Tymczasem czasu jest zawsze tyle samo. Dokładnie 24 godziny na ustalenie priorytetów i decyzje: co jest bardzo ważne, co mniej, a czego mogłoby nie być.

Słowo, które działa jak gumka do mazania w kalendarzu to nie. Trudne trzy litery, które kierują nas na nas i do nas samych. Świat ma tyle ofert i tyle możliwości, że wszystkiemu mówimy tak i wieczorem padamy na twarz. Ale to nie świat narzuca nam więcej i więcej obowiązków, tylko my sami, to zawsze jest nasz wybór. Tymczasem nie kieruje nas do domu. Nie wraca nam czas, którego pozornie nie mamy.

Nie idę w tym roku na żadne firmowe imprezy, czytam jedną książkę tygodniowo, nie trzy na raz, prezenty robię za jednym zamachem z kartką. Oddycham głębiej.

2. Porządki w sieci.

objects-801922_640

Jeśli twój umysł nie jest zamglony niepotrzebnymi rzeczami, to jest to najlepszy okres twojego życia.

Wu-Men

O świętach mówimy, że to czas dla rodziny i przyjaciół. Kto nie zabiera ze sobą na Wigilię smartfona?

Posprawdzałam sobie i okazało się, że spędzamy przeciętnie ponad siedemdziesiąt godzin miesięcznie w sieci. Zakładając, że jesteśmy dziennie aktywni przez około czternaście godzin, daje nam to pięć dni w miesiącu.

Jest piękne, że globalność i internet daje nam wszystkim, niezależnie od statusu i miejsca, dostęp do wiedzy. Ale żyjemy już w świecie takiego tempa przepływu nowych informacji, że nie jesteśmy w stanie ich przetworzyć. Fomo, czyli lęk, że coś nam umknie, jak nie będzie nas w sieci, dotyka coraz więcej z nas. I coraz trudniej podjąć nam też jakąkolwiek decyzję, tak wielki jest wybór wszystkiego.

Dlatego potrzebna jest czasem strefa bez prądu. Kompletnie. Bez telefonu, bez laptopa, maili, czatów i telewizora.

Żeby zwolnić potrzebna jest od czasu do czasu cisza. Unplugged. Tylko ze swoimi myślami i swoim głosem. I najbliższych. Live.

Jakiś czas temu przytłoczona ilością codziennych maili, wyczyściłam swoją skrzynkę z wiąkszości newsletterów. Sklepy, księgarnie, amazon uk, com i de, czyli ze wszystkich stron świata, jakbym nie mogła dostawać tylko z jednej. Newslettery jak być lepszą, fajniejszą, mądrzejszą. Wypisałam się z ponad siedemdziesięciu. Na podstawie prostej reguły, na którą sama wpadłam (geniusz po prostu): zauważyłam, że newsletterów, których najpóźniej do wieczora nie przeczytam, nie czytam w ogóle, nawet jeśli przesunę je do notatnika w zakładkę na później. Później nie nadchodzi nigdy.

Idąc za ciosem zafundowałam sobie też weekend offline. Co bardzo polecam. I nic się nie stało po dwóch dniach. Planeta istniała, świat na zewnątrz trwał w takim samym, zawrotnym tempie. Ja przeżyłam świetny, wyciszony weekend i nic istotnego mnie nie ominęło za oknem.

3. Porządki w portfelu.

santa-claus-1819933_640

Kupujemy rzeczy za pieniądze, których nie mamy, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy.

Chuck Palahniuk

Grudzień kusi. Tłumy ludzi z torbami płynące bez końca w galeriach nieświadomie wywołują w nas potrzebę bycia jak oni. Też chcemy mieć torby. I mnóstwo rzeczy w nich. I nagrodę, że tyle staliśmy w tych kolejkach po prezenty. I nową sukienkę i garnitur na święta. I dla dzieci nową zabawkę. W końcu to święta i można sobie zrobić dobrze.

Nie kupujemy rzeczy za pieniądze. Kupujemy je za godziny swojego życia, pisze Joshua Becker  z Becoming Minimalist.

Rzeczy nie dają wolności. Myślę, że pieniądze, których na nie nie wydamy, mogą. Za pieniądze można wyjechać w podróż i dzięki temu mieć wspomnienia. Za pieniądze, których nie wydamy na rzeczy, możemy mieć spokój.

Życie to nie są rzeczy. Czterdziesta para butów, trzydziesty gadżet do kuchni. Dom to nie są rzeczy. Dom to ludzie i emocje. Buty nie oddadzą nam naszej  namiętności do nich, nawet jeśli są od Louboutina. Ludzie wokół nas tak.

W filmie Hobbit jeden z bohaterów mówi do Bilbo: Wracaj do swoich książek i fotela. Zasadź drzewo, patrz jak rośnie. Gdyby więcej ludzi ceniło dom nad złoto, świat byłby o wiele przyjemniejszym miejscem.

Więc może warto zastanowić się, jak już wykończeni i zmęczeni po udanych zakupach wrócimy do domu, czy spędzone w galerii godziny naszego życia i torby, takie wielkie, jak mieli inni, faktycznie dały nam poczucie szczęścia? Czy raczej dom, do którego wróciliśmy i nasz fotel, w który możemy się wtulić?

3. Porządki w głowie.

man-1209574_640

Życie nie jest skomplikowane. My jesteśmy skomplikowani. Życie jest proste. A prosta rzecz to słuszna rzecz.

Oscar Wilde.

Jest się łatwiej martwić niż być szczęśliwym. Jest łatwiej rozpamiętywać przeszłość i fantazjować o przyszłości, niż być tu i teraz. Jest łatwiej narzekać z niedostatku niż cieszyć się z tego, co się ma. Tak mniej więcej odbywa się codzienność, a wyczekiwany weekend przelatuje nie wiadomo kiedy.

Szczęście to stan umysłu i klatki piersiowej. Jeśli jesteśmy obecni w danej chwili i nie martwimy się o jutro i za wczoraj, jesteśmy szczęśliwi. Martwienie się jest jak bujany fotel. Daje konkretne zajęcie, ale nigdzie nie prowadzi. Zabiera czas, energię i rujnuje humor. Nie załatwia problemów i nie naprawia szkód.

Nie martwmy się tym, czego nie możemy zmienić i na co nie mamy wpływu. Zajmujmy się tym, co w ramionach naszych możliwości i zróbmy tyle, ile możemy. Zajmujmy się tym, co nas uszczęśliwia na dłużej, niż płatność kartą za nową rzecz.

Bądźmy obecni w swoim życiu codziennie. To bardzo upraszcza życie.

Ponieważ jeśli chcemy być bardziej szczęśliwi, przestajemy być szczęśliwi.

Kto wybiera takie porządki?

 

Pozdrawiam serdecznie. Cmok.

Tagi
RELATED POSTS
  • Ula z prostoofinansach

    Zdecydowanie wybieram! I to nie tylko dlatego, że nie lubię „tradycyjnego” sprzątania 🙂
    Oduczyłam się lubić chodzić na zakupy. Ostatnio chodzę gdy muszę i to daje mi spory komfort. Kupuję co trzeba i wychodzę. Torby nie są już magiczne.
    Muszę sobie wymyśleć coś zamiast twojego weekendu bez sieci. Ostatnio często siedzę sama, więc wtedy nadrabiam zaległości…. Ale w sumie, mogę więcej czytać książek 🙂 Całkiem dobrze mi idzie nie przejmowanie się tym na co nie mam wpływu. Super propozycja <3

    • Dziękuję Ula. Ja też wybieram w tym roku właśnie takie przygotowania do świąt. Torby zamieniłam na jedną dużą z lnu z solidnymi uszami i sprawdza się wybornie. Black Zfriday dzisiaj to tylko prezenty dla dzieci. A książki- zawsze dobrze robią.
      Pozdrawiam ciepło i miłego weekendu<3

  • A ja ostatnio robiłem sobie podsumowanie roku i mnie wyszło, że częściej powinienem mówić „tak”, bo na co dzień jestem „no man”.
    A zakupy we współczesnych świątyniach, czyli galeriach, to dla mnie przedsionek piekła. Gdybym miał sobie wyobrazić centrum piekła dla największych grzeszników, to wyglądałoby niczym centrum handlowe na tydzień przed Świętami 🙂

    • No Man, mówisz… aż taka asertywność… można mówić za dużo nie?
      A co do galerii to dla mnie tak wygląda piekło, którego kwintesencją jest co roku moja wizyta w piekarni koło 9 rano i Pani mówi, że chleba już nie ma, bo ludzie tu stali od piątej. Świat się kończy.

      • No man to raczej nie asertywność, a kunktatorstwo, obawa przed porażką…
        Ludzie od piątej do piekarni? Ja mam taką piekarnię, gdzie zawsze jest kolejka, która wychodzi przed sklep, ale do godziny 10 zawsze dostanie się pieczywo, tylko trzeba swoje 20 minut odstać. Ale warto 🙂

      • Dawid kunktator powiadasz?…;-) to faktycznie spróbuj częściej z tym tak;-)
        A w piekarni to ja tez stoję i w tym roku pojadę o ósmej;-)
        Ściskam ciepło!

  • Wpis idealny nie tylko na grudzień, ale i na początek roku. Takie porządki to ja lubię! Co prawda u mnie grudzień zawsze (i tym razem też tak będzie) jest najbardziej zabieganym miesiącem, bo KAŻDY pragnie dostać swoje zdjęcia przed świętami, by oglądać je wspólnie z rodziną pod kocykiem i przy pysznej szarlotce. 🙂 I ja to rozumiem, więc pracuję ile mogę, żeby te zdjęcia były! I dopiero w styczniu (a czasem w lutym) mam czas na zwolnienie i porządki w głowie, w kalendarzu i w sieci. Tylko te w portfelu zaczynam obligatoryjnie wcześniej, bo kupno prezentów mnie do tego zmusza. 😀
    I muszę do czegoś przyznać: boję się Black Friday! Zaplanowałam, że pójdę jutro na poszukiwanie zimowej kurtki, ale nie jestem pewna czy w ostatnim momencie nie stchórzę. 😛

    • Dziękuję za ciepłe słowa co do idealnego timingu wpisu:) Matko, mnie też Black Friday przeraża i w ogóle całość świątecznej gorączki. Jak obserwuję ludzi, to wydaje mi się, że to jest jakiś amok, wszyscy ulegają zbiorowej histerii i nawet Ci, którzy normalnie na co dzień robią zakupy, kupują o dwieście procent więcej. To jest zbiorowe pranie mózgu.
      Aneta, nie wychodź dzisiaj;-)

      • Ale kurtka, pięćdziesiąt procent taniej… dwieście procent więcej… 😉

      • … a tak naprawdę to prawie zawsze oszustwo z tym obniżkami;-)

      • Może i tak, ale byłam, było znośnie i kupiłam prawdziwie zimową, ciepłą kurtkę za ledwo ponad 100 zł – dobrze mieścić się czasem w ubrania z działu dziecięcego! 😀

      • No tak, to praktyczne;-) mi tez się udaje czasem w Zarze na dziecięcym coś dla siebie złapać:)) i kurtka za 100 zł to faktycznie warto było:))

  • Zdecydowanie powinno się robić takie porządki ze swoim życiem. Ludzie nie doceniają tego co mają, zbyt dużo czasu marnują w necie i tracą pieniądze na nieważne rzeczy. Ważne jest ciasto upieczone z sercem dla rodziny, wspólny wieczór, gry planszowe, rozmowy, wspólny śmiech, książka… mogłabym tak wymieniać. Tylko od nas zależy co wybierzemy i co nas będzie cieszyć 🙂

    • Tak się bardzo z Tobą zgadzam! Jest łatwiej narzekać i szukać dziury w całym i czego nam brak, niż rozejrzeć się wokół siebie i być po prostu wdzięcznym za to wszystko, co mamy. A mamy tak wiele! Podpisuję się całą sobą pod Twojąlistą tego, co ważne:) pozdrawiam ciepło:)

  • Porządki w szafie i ogólnie w domu to dobra okazja aby odłożyć rzeczy dla potrzebujących. My z Mariką udzielamy się w akcji „Pomóż dzieciom przetrwać zimę”.

    • Super pomysł, Magda, ja tez tak powoli więcej w oddawanie idę niż gromadzenie. Chociaż z dziećmi to nie jest łatwe, bo przed świętami dostają amoku. Dlatego omijam zakupy szerokim łukiem… galerie mój wróg;-)

  • W zeszłym roku na święta tak się zajeździłam usiłując zadowolić wszystkich dookoła, że potem 2 miesiące byłam chora. Nigdy więcej. W tym roku niech będzie tak jak piszesz – reflekcyjnie, minimalnie i offline. Brawo Ty. Brawo my 😉

    • Brawo my;-)) żadnego amoku ze ścierą. Slow i relax i świątecznie. Dla duszy.
      Ściskam:)

Aga Krzyżanowska
Wiedeń/ Świdnica

Pisarka z szafy. Zero orientacji w terenie, w kuchni podobnie. Dość wysoka wrażliwość i mocna wiara w sens bycia przyzwoitym. Codziennie rano wstaję, żeby ogarnąć życie. O tym jest ten blog. Czasem wychodzi, a czasem jest śmiesznie. Znaki szczególne #nofilter. Witaj, Czytelniku.